Loża w Spelunie otworzyła swe podwoje dla gości

Przeglądano 1080 razy

Radiation - kasyno, karty, dziwki, koks i lasery

W wyniku zawieruchy związanej z Rzeszowem, w Krakowie pogorszyło się pewnym... osobistościom. Znana posiadaczka sławnego domu publicznego, Madame Carmen, musiała opuścić swoje włości. Brak żołnierzy, którzy chętnie odwiedzali odmęty jej licznych lóż i korzystali z wdzięków pięknych kobiet nawet przez tak krótki okres, spowodował upadek lukratywnego interesu.
Na szczęście z pomocą Carmen przyszedł Alojz – mężczyzna posiadający łeb nie od parady od razu wyczuł pismo nosem. Korzystając z okazji – Madame nie straciła swojego przybytku z powodu braku klienteli, to raczej brak protektora doprowadził ją do podjęcia tak ciężkiej decyzji – zaproponował kobiecie lokum na swojej barce w zamian za część dochodów z prowadzonej przez nią działalności.
Remonty dolnego pokładu Spelki, który służył za magazyn na złom, ruszył pełną parą. Bronson i Kruszyna bez przerwy zapychali przy czyszczeniu, polerowaniu i skręcaniu – nawet parę znajomych pomogło wykonać cięższe prace. Po tygodniu Madame Carmen wprowadziła się do swojego nowego przybytku, przyciągając za sobą jedynie trzy pozostałe na jej usługach dziewczyny. Nie przejęła się ani kiepskimi warunkami na górze, ani głupkowatą załogą Alojzowej Speluny.
Zacumowana w Krakowie Barka otworzyła powoje swej nowej atrakcji, akurat gdy Generał Wojna zbliżał się do rychłego spotkania z napastnikiem zza wschodniej granicy.

Opis Loży

Nikt nigdy nie zaprzeczył faktowi, że burdel to interes. Chęci są zawsze, a wraz z nimi są i pieniądze.
Po zejściu na dół niezbyt szerokimi, skrzypiącymi przy każdym kroku schodkami, oczom potencjalnego klienta ukazywało się całkiem inne wnętrze, jednak pierwszym co dostrzegał taki delikwent była okrągła, nieco podniesiona, obita ciemnoczerwonym aksamitem scenka. Troskliwie polerowana, posrebrzana rurka pośrodku podwyższenia, sięgająca sufitu, jest jedynie namiastką tego, co może spotkać tutaj pełną seksualnego napięcia klientelę. Wokół podestu umieszczono wygodną, półokrągłą lożę.
Duża sala na dole barki była niemal w całości przystrojona na czerwono. Ale kto by się tego nie spodziewał? Wynalezione aksamity i gobeliny z bardzo frywolnymi wizerunkami zdobiły ściany. Z sufitu zwieszał się duży żyrandol z kolorowych szkiełek. Wymysł jakiegoś szklarza z Krakowa. Artysta, ale impotent. Sala burdelu miała wydzielony kontuar, za którym przesiadywała madame Carmen. Za plecami, jakby się mogło zdawać, wszystkowiedzącej burdelmamy wisiała zasłona, za którą trzymała alkohol, papierosy i parę innych niesmacznych rzeczy. Pomieszczenie w znacznej części zajmowały siedziska, fotele, dwa stoliki do grania w karty i jeden zdezelowany stół do bilardu; rozgrywkę na nim ciężko było wygrać, bo w łuzach bardzo często znajdowało się majtki dziewcząt Madame Carmen.
W głębi, na ścianie znajdowało się przejście do pokoi, gdzie właściwą zabawę należało zacząć. Nic specjalnego. Bo kto przy chędożeniu podziwiał kolor ścian czy sufitu? Jedynie żona. Ale tej w tych pieleszach nie sposób znaleźć.
W każdym z pokoi było spore łóżko i własne królestwo rzekomej dziwki.

Madame Carmen

Madame Carmen – czemu hiszpańskie imię? Bo tak chce. Tak naprawdę nazywa się Małgorzata, ale matka i tak mówiła do niej Gośka. Chłop ją nazywał „dupa”, a znajomy właściciel i tak o niej mówi „Słoneczko”. Mimo to wszyscy klienci jej laleczek mają się zwracać do niej Madame Carmen. Sama nie przyjmuje klientów. Zajmuję się przyjmowaniem pieniędzy bądź towarów w ramach zapłaty za usługi. Leży i pachnie. Ma paskudny, wredny charakter i władczy styl bycia, ale nie ma żadnej absolutnie rzeczy, której by nie zrobiła za odpowiednią sumę oczywiście.

Iris

Iris – uwielbia fiolet, świece, futro i krew. Pukając do jej drzwi można być pewnym, że ze zwykłego dnia na pieprzenie, zamieni się on w woskową torturę.
A jak jej ktoś w podarku przyniesie futro, to Iris jest ucieleśnieniem miłości ¦ matki, żony i kochanki. Urocza buzia panny z Podlasia jednak nie powinna nikogo zwieść, Iris lubi czasem porządnie upierdolić i ugryźć.
 
Zyta

Zyta – ma w swoim królestwie całą gamę zabawek do ostrzejszych gierek miłosnych. Nad łóżkiem wisi kilkanaście biczy, a przy mocowaniach zagłówka mebla są kajdany.
Zyta, jak każda ruda, jest nieco złośliwa, kłótliwa i gwałtowna. A do łóżka zawsze z ‘klamką’.

Sasha

Sasha? O, jaka jest Sasha, wie każdy. Ona jest jak cała barka Alojza, dostępna dla wszystkich. O każdej porze. Chociaż wygląda na niewinną dziewczynę, to pali jak stary Jelcz i ma cięty język. Chociaż w większości czasu jest zajęty przez klientów.

Administracja zaprasza graczy chętnych do rozgrywki w fabularnym czacie do nowego pokoju. Panują tu zasady stanowiące o wyższym standardzie, dlatego nowi gracze mogą spojrzeć jak piszą starzy wyjadacze, a weterani burd i hulanek w końcu znajdą miejsce dla siebie.

Życzymy miłej zabawy.