Polska po latach...

Przeglądano 1486 razy

Kolejny spokojny wieczór na „Łez Padole” został brutalnie przerwany — świętując zwycięstwo Pancerniaków, Bronson nie przyniósł wyłącznie dobrej nowiny. Po chwili wszystko spod bandery Czarnej Mewy, co było w stanie pływać i atakować, wyruszyło na barkę, zmuszając Alojza do odpalenia silników, a przebywających na niej ludzi do stanięcia ramię w ramię. Nie zawiedli. W tym samym czasie, Bronson sprowadzał tych bardziej spanikowanych i mniej chętnych do walki pod podkład, gdzie mogli bezpiecznie spędzić wieczór w towarzystwie Madame Carmen.

Pozostali ruszyli do boju.

W szeregach dzielnych obrońców znaleźli się:  Alan, Artorias, Bezimienny, Drakon, Dymfna, Nergea, Shana, Szajbus, Walentyna, Wercia i Gdański Pancerniak. Motywy, którymi się kierowali były przeróżne: jedni robili to w imię Boga, inni w celu samego zabijania, a niektórzy z sympatii do biednego Alojzego i jego lokalu, który jakby nie było – przyjmował w swoje ramiona wszystkich.

Nikt się nie zdziwił, kiedy rozsądne polecenia padły z ust Bezimiennego.I chociaż pozostali żołnierzami nie byli i nie przywykli do walk pod czyimś rozkazem, zamieszanie na barce było takie jakby mniejsze.Ludzie pozajmowali swoje pozycje i padły pierwsze strzały; Czarna Mewa, z całych swoich sił, próbowała dorwać łajbę. Nienawidzili Południa, nienawidzili Pancerniaków, a bogu ducha winnego Alojzego mieli za szpiega.

W momencie, kiedy wszyscy dosięgli broni i wymierzali pierwsze mniej lub bardziej celne strzały, do łajby Alojzego, a dokładniej do sterburty, zaczęły podpływać trzy motorówki piratów. Kilku z nich było już niemal na pokładzie… Niemal.

Dla walczących czas pewnie stanął w miejscu, jednak wszystko trwało zaledwie kilka chwil, w pewnym momencie, kiedy wszyscy skoncentrowanibyli na utrzymywaniu swoich pozycji na burtach i po bokach, nie zauważyli

 

podpływających do rufy przeciwników. Piraci wykorzystali moment nieuwagi wroga, zarzucili liny na reling i wkradli się na pokład, po trzech na lewo i prawo, zaś sześciu kolejnych próbowało dostać się przez dach i luk wentylacyjny do środka speluny. Wymiana ognia trwała, do akcji dołączył się nawet Kruszyna — granat, który trafił w sporej wielkości łódkę, był źródłem nieszczęść dla obrońców, rypnięcie i powiew smrodu był tak wielki, że odlewej zaczęła się wojna na broń chemiczną, nic dziwnego, że po chwili obrońcy zaczęli wycofywać się do środka.

Obrońcy zaciekle bronili przybytku Ala, robili, co mogli, nikt nie przerywał, chyba że musiał zmienić magazynek, chociaż…znalazł się też czas na sandłicza i cygaro.

Barka obrała kurs na zachód, do wolności. Mimo zaciekłości z jaką walczyli piraci, nie byli oni w stanie zatrzymać „Łez Padołu”. Ci z atakujących, którzy znaleźli się w pobliżu komina i luku wentylacyjnego, zostali rozgromieni przez Gdańskiego Pancerniaka, który upodobnił dach do durszlaka. Gdyby się teraz tak obejrzeć… po prawej teren był oczyszczony, po lewej tak samo. Grupa abordażowa wyglądała jak poszatkowane sito, jednak nadal się trzymała.

 

Pomniejsze łodzie piratów zaczęły się wycofywać, ich truchła dryfowały na niespokojnych teraz wodach, niektóre z nich szybko stały się pożywkąpodwodnych potworów. Wtem, kiedy niebo przysłoniły ciemne, ciężkie chmury, na drodze dzielnego „Łez Padołu” znalazła się barka Diany z Poznania. Osławiona Czarna Mewa, przed którą niemal każdy czuł pewien szacunek.. Przez krótką chwilkę, kiedy Pancerniacy robili, co mogli, wydawało się, że to już koniec…

Na ratunek obrońcom łajby przybyli Nurkowie z Zielonej Góry. Częstowali Czarną  Mewę, czym tylko mieli, w końcu zmuszając Poznaniaków do odwrotu.

Na barce, choć zapanowała cisza, wcale nie zapanował spokój – obrońcy pozbywali się trupów wrogów, zajmowali się swoimi rannymi i oceniali straty. Eskortowani przez Nurków, zmierzali do Zielonej Góry.

 


 


Co spowodowało całe to zajście? Rzeszów. Miesiące temu Pancerniacy wyruszyli, aby odpowiedzieć na wezwanie mieszkańców wschodniej rubieży. Nikt nie wiedział jakie zdarzenia miały miejsce przez ten długi czas, jednak armia pochodząca z Krakowa na wiele tygodni zniknęła w opanowanym przez mutanty terenie.

Dopiero teraz po Polsce rozeszły się plotki o tirach wiozących zapasy ropy z Rzeszowa wprost do grodu Królów. Nieliczni, którzy mieli na tyle odwagi, aby wyruszyć na ogarnięte wojną tereny przynieśli do swoich domów wieści o masakrze, jakiej dokonali Pancerni na mutantach.


“Były wielkie jak dom… Po prostu deptali, rozgniatali całe stada mutasów. Gdy tylko któryś wybiegał pod ogień tych demonów, zamieniali go w papkę. Topili błękitnym ogniem. Widziałem na własne oczy, jak jeden z tych żelaznych potwórów, którego sprowadzili ze sobą, przebił się przez stary ratusz i rozjebał całą hordę. A za nim spokojnie szły czarne pancerze, rozumiesz? Czarne, Carskie pancerze. Nie biało czerwone, nie brudne - zakrwawione, potworne i straszne. Srałem w gacie słysząc jak masakrują te pokraki, kątem oka widziałe łunę płomieni… Sięgała wysoko. A w oddali waliło, niebo spieprzyło się nam na łby. Więcej tych drani wyrzynało mutasy - nie zostawili po sobie nic prócz popiołów. Wszystko zniszczyli. Wszystko.”

Zdzisław Pajson z Lublina.


Na północy kraju ta wieść została przyjęta z rezerwą. Po pamiętnym upadku Cesarstwa zapanował chaos, z którego wyłoniły się siły zdolne utrzymać władzę nad małymi regionami i miastami. Odrodzenie zorganizowanej, zdecydowanej przeć do przodu potęgi na południu oznaczało kłopoty - ktoś mógł rzucić wyzwanie przywódcom gangów. Najgorsze było jednak to, że za tym wyzwaniem ciągnęły potężne, niezbite argumenty w postaci wojska - tego samego, które nasiona swojego sukcesu posiało pod Wrocławiem przeganiając Arabów na powrót tam, skąd przybyli.

Za Krakowem stanęły jawnie najbliższe osiedla w Katowicach i Częstochowie. Rzeszów, zobligowane ratunkiem, który przyszedł ze strony generała również postanowił dołączyć do rozmów, które będą dopiero miały miejsce na starym Wawelu. Zdziwieniem dla wszystkich było stanowisko Nurków z Zielonej Góry. Jawna akcja zbrojna przeciwko siłom Czarnej Mewy była najbardziej wyrazistym potwierdzeniem pragnień kapitana Hansa i jego załogi. Wysłannik Nurków został oddelegowany do Krakowa aby prowadzić rozmowy w imieniu swojego miasta, jego eskortę tworzyli Pancerni z Gdańska, którzy z radością przyjęli zwycięstwo swoich pobratymców na południu.

Wpływy Pancernych sięgnęły ku Kielcom w centralnej Polsce i aż po sam Nowy Wolin dzięki wsparciu kapitana Hansa. Siedliska znajdowały się w bezpośredniej okolicy siedziby generała, przez co stały się regionem najbezpieczniejszym na południu. Jedynie niebezpieczne Góry i rejon wokół Wrocławia pozostawały cierniem w boku Pancernych, oba będące siedliskiem niebezpiecznych istot - terminatorów i mutantów. Sam Wrocław pozostawał w rękach Kiboli, jednak ostatnimi czasy natarcia mutasów zdarzały się coraz częściej a utrzymanie starych budynków przemysłowych coraz trudniejsze.

 



Tymczasem Gangi pod przywództwem Diany i jej piratów zawarły cichy, niepisany układ. Południe było ich jawnym przeciwnikiem - to tam mogli uciekać ludzie poszukujący bezpieczeństwa, to tam znajdowały się najwyraźniej bardzo dobrze działające resztki przemysłu. Podział Morza Wielkopolskiego pomiędzy Czarną Mewę a Nurków także nie przepowiadał najlepszej przyszłości - świat zmieniał się na ich oczach i musieli na to zareagować.

 

Gangi objęły swoimi wpływami nieregularny teren na północy - Barbarzyńcy, a przynajmniej ich resztki, pilnowały Wschodniej Dziczy, Diana i gangi ze starej stolicy zapanowały nad tą częścią Mazowsza i Wielkopolski, które nie znalazły się pod wodą. Lublinianie także woleli stanąć po tej stronie, widząc trudności, jakie przysparzały im cechy Krakowskie w handlu. Jedynie Trójmiasto pozostało dziwnie neutralne, zawieszone pomiędzy bytującymi tam gangami a odłamem Pancernych, który wyraźnie wpłynął na Irę i jego Ironatorów.

Polska była podzielona, możliwe że bardziej niż kiedykolwiek. Jedni budowali i chronili, inni dbali wyłącznie o siebie - kto będzie zwycięzcą?


Inne ważne informacje

  • Konkurs na najlepszy profil trwa, druga tura rozpoczęła się. Zagłosuj na swojego faworyta w tym temacie.
  • Nadal poszukiwani są chętni do pomocy grze na stanowiskach Mistrzów Gry, Strażników i Barmanów. Administracja szczególnie chetnie przyjęłaby do grona niewiastę zdolną wczuć się w rolę Carmen, właścicielki Loży pod pokładem obitej barki "Łez Padół".
  • Opracowywane są kolejne eventy w Spelunie, niebawem pojawią się informacje na ich temat.
  • Przygotujcie się na powrót dawnych wrogów rasy ludzkiej.