Alkoholowe Jazdy

Przeglądano 1018 razy

Dla jednych tragedią była strata bliskich, dla innych utrata dobytku. Alojz stracił jedno i drugie... piniondz i swoją ukochaną aparaturę do destylacji alkoholu. “Padół Łez” stanął w obliczu kryzysu spowodowanego zniszczeniem zapasów i aparatury przez członków Czarnej Mewy, która to puściła się w pościg za okrętem po brawurowej ucieczce z Poznania. Gwoździem do trumny interesu Alojza była samowola obrońców, którzy w dużej mierze rozszabrowali z alkoholu pływające pobojowisko.

Jednak w obliczu możliwości zamknięcia pływającej speluny, jej stali bywalcy solidarnie wykazali chęć pomocy. Intrygującym był fakt, że w tym samym czasie w Zielonej Górze odnotowano wzrost kradzieży alkoholu. Nikt z bywalców nie doszukiwał się w tym jednak powiązania z “Padołem Łez”!

Beczka radlecha była jedynie prezentem od Nurków!
Skrzynka różnorakiego samogonu była zapłatą za przysługę jednego z handlarzy!
Rozliczne pojedyncze butelki na pewno były zakupione za bezcen celem zasilenia zapasów Alojza.

Na bank tak było!

Reasumując, stali bywalcy speluny stanęli na wysokości zadania. Zapas alkoholu, który zdobyli (nie)uczciwymi metodami, z pewnością pozwoli Alojzowi na rozkręcenie na nowo interesu, zaś kartka z napisem “Alkohol tylko za gruby piniondz” z pewnością zniknie z drzwi speluny.

 



W związku z powyższym sukcesem, Alojzy postanowił zorganizować konkurs. Konkurs na… picie! Nad barem ponownie zawisła kartka napisana przez Alojza:
"Robiem konkÓrs picia. Siem zgłosi do Ala."

Widać zapasy, które po ostatnim "pospolitym ruszeniu" pojawiły się na barce, skłoniły Żydka do zorganizowania konkursu w ramach podziękowania za czynne i bierne uczestniczenie w akcji odzyskiwania zapasów alkoholu. Oczywiście Alojzy zaprasił wszystkich w niedzielne popołudnie na Łez Padół, by wspólnie przeżywać konkursowe zadania, jakie postawi przed uczestnikami zabawy.

Tylko sześć osób... Sześć odważnych istnień zdecydowało się stanąć w szranki podczas konkursu picia w Spelunie. Zadanie okazało się być wyjątkowo trudne. Napój, który stanął w kieliszkach przed zawodnikami był ohydny. Nie wiadomo z czego Bronson go robił, ale przywodził na myśl stare, mocno przechodzone buty z dodatkiem zgniłych ziemniaków i denaturatu, któremu nie udało się nawet przyćmić podłego smaku. Zapowiedziana nagroda w postaci dwóch flaszek zachęcała do udziału w zawodach. Już po pierwszych trzech kieliszkach pijący odczuli skutki nietypowego wywaru – w ich żołądkach się kotłowało, przełyki raził najprawdziwszy żar... Przy czwartym kieliszku odpadła połowa zawodników. Kolejne rundy zmiatały z nóg kolejne osoby. Do końca dotarło dwóch, najwytrwalszych mężczyzn. Szajbus i Rudziałkin stanęli przed finałowym zadaniem – mieli opróżnić dwie, pokaźne szklanki wypełnione specyfikiem Bronsona. Los zdawał się sprzyjać Rudziałkinowi – to on wytrzymał do końca miażdżąc wszystkich przeciwników, którzy stanęli na jego drodze. Wygrał.


Ponadto w spelunie można było usłyszeć prośbę o pomoc, dlatego wszystkich śmiałków zachęcamy do wzięcia udziału w sesji fabularnej.
“Drogie señoras (panie) i señores (panowie)! Nasze pueblo(miasteczko) znajduje się w muy grande aprieto (bardzo dużych kłopotach). Przyszedłem prosić was o wsparcie w tej trágica situación (tragicznej sytuacji)! Błagam was o pomoc w odzyskaniu agua potable para mi pueblo (wody pitnej dla mojego miasteczka)!”
Więcej informacji na ten temat można uzyskać u Wito [1601].