Kuchenne Rewolucje

Przeglądano 1254 razy

 

 

W najbliższą niedzielę event „Kuchenne rewolucje”
http://forum.radiation.pl/viewtopic.php?f=41&t=400
Słyszałeś już, że do Alojzego przyjeżdża  ukochana mamuśka? Bronson zaniemógł po konsumpcji własnego dania, a ta kobieta lubi dobrze zjeść! Lubisz Alojza? Uwielbiasz gotować? Robisz świetne drinki? A może po prostu chcesz się nieco wzbogacić? Przybądź do Speluny już w najbliższą niedzielę, przygotuj coś wyśmienitego i zgarnij nagrodę!

Event będzie polegał na opisaniu w spelunie przygotowania dania, a także jego finalnej wersji. Tekst można urozmaicić zdjęciami, rysunkami… Czym tylko chcecie! Po degustacji mama osądzi, które potrawy najbardziej przypadły jej do gustu. Pod uwagę będą brane walory literackie opisu, a także wyobrażenie o jego smaku.







Remont loży na Łez Padole

Wizjonerzy po ostatniej sytuacji pod pokładem Łez Padołu nie zamierzali zostawić Carmen samej sobie z jej problemem. Najęto grupę robotników, którzy wyremontowali lożę. Trzeba przyznać, że panowie spisali się na medal. W miejsce tchnięto nowe życie. Nie ma w nim już nawet śladu po niedawnej strzelaninie.
Przekonaj się sam, jak klub wygląda teraz.
Zapraszamy na drinki! Dla osób, które podjęły się ochrony Wizjonierów podczas nieudanego spotkania handlowego ─ dwadzieścia procent taniej!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Rusza sesja „W odmętach ciemności”
http://forum.radiation.pl/viewtopic.php?f=41&t=402

Śmiałkowie znów będą mieli okazję do tego, aby zwiedzić i poznać nieznane i niezbadane dotąd tereny i miejsca. Tym razem ich celem będzie stara baza wojskowa.
Plan nie należał do bardzo szczegółowych: przyjechać, zobaczyć, zabrać co się da i wrócić.
Przynajmniej to As powiedział reszcie.  On sam miał całkiem inny cel.
Kiedy As odnalazł kompleks wojskowy doszedł do wniosku, że coś tu nie gra.
Patrząc przez lornetkę na przednią ścianę betonowego bunkra zauważył niepokojące, ostrzeżenia oznaczające zwiększoną radioaktywność terenu. Choć cel mężczyzny jest całkiem inny od reszty jego towarzyszy, to również nie jest on do końca przemyślany i jasny. As Pik ma nadzieje, że w środku znajdzie coś, co by nie pasowało do całej reszty, coś bardziej cennego od amunicji i broni, a chodzi tu o  informacje, które mogą tam być.




Już niebawem rusza sesja „Choroba zwana życiem”
http://forum.radiation.pl/viewtopic.php?f=41&t=404

Tadeusz Ołdak blisko dwadzieścia lat temu w ruinach dawnego szpitala w okolicach Lublina dostrzegł niezwykły potencjał. Blisko pięć lat zajęła mu odbudowa tego miejsca, doprowadzenia go do użyteczności, znalezieniu odpowiedniej kadry.
Wkrótce jednak miejsce eksplodowało świeżością, z chęcią przyjmowano w jego progi nowych pacjentów.  Prosperowało i zarabiało na siebie. Pracowali w nim głównie wolontariusze.
W pierwszej kolejności uruchomiono niewielki oddział ogólny - przyjmował tu lekarz rodzinny, który w miarę możliwości starał się wspomagać okolicznych mieszkańców w niezbyt poważnych dolegliwościach — w miarę potrzeby posyłał tych bardziej chorych do innych szpitali, wskazywał drogę, którą mieli podążać — jak wiadomo, był to właśnie Tadeusz Ołdak — późniejszy ordynator.
Następnie zatrudnił się tu stomatolog... To właśnie dentysta uruchomił prawdziwą lawinę.
Ostatecznie pojawił się tu nawet chirurg ogólny, pediatra, kilka pielęgniarek — wszystko na niewielką skalę, choć wciąż z potencjalnym sukcesem w zasięgu.  
Teraz, właśnie w latach największego dobrobytu w tym miejscu — podczas rozbudowy laboratorium w podziemiach kompleksu wydarzyła się tragedia. W szpitalu wybuchła epidemia, której ofiarą stali się niemal wszyscy pacjenci, lekarze...
Tadeusz Ołdak jak łatwo się zorientować był załamany tragedią, stracił wszelką motywację. Najął kilka osób do dość ponurego zadania. Miał jeden cel — chciał odzyskać córeczkę. Może cudem przeżyła? A jeśli nie... Może będzie miał szansę choćby ją pochować.
W zamian za żywą bądź martwą dziewczynkę zaoferował nie tylko tysiąc żetonów dla każdego, ale i wedle uznania to, co odnajdą w środku — pozwolił im przywłaszczyć sobie wszelkie sprzęty i medykamenty. Dostali od niego niedbale, choć w miarę szczegółowo wyrysowaną mapę, by nie błądzili w labiryntach korytarzy, by nie kręcili się w kółko.