Mamuśka Alojza

Przeglądano 1382 razy
Po kuchennych rewolucjach...
To był sądny dzień; nad alojzowym przybytkiem zawisły burzowe chmury, które zwiastować mogły tylko nieszczęście. Bronson się rozchorował, kuchnia stanęła, a matula Alojzego zapowiedziała swoje odwiedziny. Pewnie nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że kobieta lubiła dobrze zjeść i dobrze się napić, a jej synalek nie był ani dobrym kucharzem, ani wyśmienitym barmanem, ale cii… Ogłoszenie o poszukiwanej pomocy, kuszące darmowym jadłem i napitkiem, szybko zawisło przy drzwiach głównych speluny. Łez Padół znowu potrzebował kogoś, kto uratuje jego istnienie, doskonale wiadomo, że kiedy żydowska matrona wpadnie w szał… może to się skończyć źle.
Przybyła i ona. Konkretna kobieta o konkretnych wymaganiach, początkowo śmiałków nie było widać, ale schodzili się powoli, niektórzy częstowali Żydówkę wymyślnymi drinkami, inni szykowali potrawy, których nie zjadłby nawet mutpies, ale co najważniejsze — udało się; speluna i Alojzy byli bezpieczni.

Ochotnicy, trzeba im przyznać, wykazali się odwagą, a jako pierwszy pojawił się Aaron, który powitał matkę Alojzego przepysznym drinkiem. Zapewne trunek miał za zadanie zmniejszenie wymagań kobiety, co do podawanych potraw, ale… Chyba nawet wódeczności nie udało powstrzymać pierwotnego instynktu tej istoty. O każdego innego można byłoby się martwić, kiedy na horyzoncie pojawił się Drakon serwując specjalność jego rodu – podwójna wóda z potrójną wódą rozpaliła matronę i sprawiła, że ta chciała więcej i więcej; w formie przystawki otrzymała płatki z… wódką. Po lekkostrawnym daniu przyszła pora na prawdziwą kolację, pierwsza pojawiła zawitała na barze pizza, której ciasto wyrobiono na bazie wo… wódki, przyrządzona przez Dubgrona, który na pewno zasłużył tym daniem na gwiazdkę Michelina. Ruda Lisica podała drugie danie wykwintnej wieczerzy w formie grzanek ze starym mięsem, doprawione były oczywiście bimbrem z alojzowego baru. Co by nie było zbyt dużo węglowodanów… Na szczęście sytuację uratowała Risa, podając mamuśce smacznego mojito, które jednak spotkało się z dezaprobatą smakującej kobieciny. Scarlet w formie deseru zaserwowała ciasteczka, które nie były byle jakie, a całkiem dobrze przyprawione.





Koniec przygody z Zielonym Kapelusznikiem
Do końca dobiegła sesja „Zielony Kapelusznik”, na wyprawę do NeoTajgi znalazło się kilkoro śmiałków, pełnych zapału i wiary w siebie, a także w to, że nie zginą w niezbadanym buszu. Przewodnik — człowiek niespełna rozumu — okazał się być jednak nienajlepszą osobą do tego, aby ich wprowadzić i wyprowadzić z dżungli. W całości, z obiecanymi sprzętami, wróciło ich tylko dwoje. Ivanowicz i Lisiczka. Pogratulować!







Byle się tylko nie rozchorować!
Pełną parą ruszyła sesja „Choroba zwana życiem”. Za eksploratorów poddanego kwarantannie szpitala trzymamy kciuki!




Zakłócony spokój
Nie możemy obiecać klienteli speluny i samemu Alojzemu, że zostawimy ich w spokoju. Przecież „Łez Padół” zawsze staje na nogi. Chcesz się przekonać, co czeka śmiałków tym razem? Pojaw się w sobotę, w okolicach godziny dwudziestej i nie bój się przekroczyć progów speluny, jeśli nie chcesz, aby ceny alkoholu znowu podskoczyły do gór






Mamy również ciekawą wieść. Powstaje interesujące dzieło w klimatachpostapokaliptycznych, zbiórka funduszy na jego produkcję już ruszyła! Więcej możecie dowiedzieć się na naszym FB i pod tym linkiem.