Wiewiórki? Lisice? Mutasy?! Nie straszne nam, gdy pestek dostatek!

Przeglądano 1692 razy

    — Byłeś ostatnio u Alojza? Nie? Patrz, co Cię ominęło!

    Nevalie został posypany Kretem przez Lenkę, a co za tym idzie rzeźnickie odchyły połowy bywalców Speluny odezwały się pełną gębą.
    Masz świadomość tego, że stoczyliśmy Bitwę o Wrocław i przeszliśmy do historii? Kupa mutanckich trucheł zaległa u stóp szaleńców z Barki Alojza. Bezimienny wędkował na spinning, z zanętą w postaci Wita na łańcuchu. Potem były elektryzujące fajerwerki z akumulatora Stara.
    Alojzy uznał (zapewne po długich, wielogodzinnych badaniach, analizach i przemyśleniach), że Koza z Poznania jest najlepszym remedium na ruską mentalność. Polecamy kozioterapię, licz się jednak z kosztami!
    Czy wiesz, że Speluna została zaatakowana przez krwiożercze, radioaktywne wiewiórki? A jeśli chcesz dowiedzieć się jeszcze czegoś i brać udział w historycznych, niemal epickich wydarzeniach, nie zapomnij o tym, aby się do nas przyłączyć – planujemy tego więcej!
    — A w sesjach…
    Przygody w zapomnianym szpitalu trwają, paru "śmiałków" (czyt. złomiarzy) nadal szuka wartościowego gruzu i próbuje pomóc doktorkowi.
    Inny, nieco bardziej nawiedzony, szpital eksploruje grupa odważnych poszukiwaczy zaginionych dzieci.
    Można śledzić też kilka innych, aktywnych sesji fabularnych i jak zawsze — nie bać się zakładać swoich, które na pewno będą nagradzane.




    — Jak się pierze tyłek pokraki? Ferajna prawdę Ci powie, czyli Bitwa o Wrocław
        21 października 2120 roku był dniem, który na długo utkwi w pamięci mieszkańców Wrocławia.  Tego feralnego dnia obrona jednego z południowych posterunków broniących wejścia do miasta załamała się, co pozwoliło hordzie głodnych i groteskowych stworzeń - które w procesie radiacyjnej ewolucji zaprzestały reprezentować gatunek homo sapiens - bez przeszkód dostać się do miasta i złożyć wizytę jego mieszkańcom.
        Miasto zmieniło się w pole bitwy, z którego – mimo poniesionych strat – mieszkańcy wyszli zwycięsko.
        Bywalcy „Łez Padołu”  zostali ostrzeżeni o zagrożeniu przez nieznanego nikomu jegomościa i wybiegli  przed barkę stawić czoło zagrożeniu. Goście Ala zostali podzieleni na dwie grupy.
        Jedna z nich miała za zadanie postawić barykadę na drodze prowadzącej do centrum, druga zostać przed „Łez Padołem” i zwabić część z grupy biegnących w kierunku miasta mutantów do siebie. Plan się powiódł i zarówno „Łez Padół”, jak i całe miasto zostały uratowane dzięki spektakularnym wyczynom stałych bywalców przemierzającej cały kraj barki, o których świadkowie wydarzenia na pewno będą mówić.
        Podczas walk prowadzonych zarówno w porcie, jak i w centrum, wiele osób zginęło oraz zostało rannych.  Na szczęście klientela Ala nie odniosła poważniejszych obrażeń w starciu z mutantami.
        Na terenie całego miasta zawisły ogłoszenia.


        „Mieszkańcy Wrocławia
        Najtrudniejsze chwile mamy już za sobą i chciałbym Wam wszystkim podziękować, ponieważ to dzięki Waszej heroicznej walce, ochroniliśmy to, co kochamy najbardziej.
        Dołożę wszelkich starań, by podobne incydenty zdarzały się jak najrzadziej.
        Przypominam, by wspierać miasto. Czekamy na Was przy barykadzie.
                                                                                           
                                                                             Jan Maria Zawitkowski”
         

        „Mieszkańcy Wrocławia oraz Portu Wrocławskiego.  Jestem niezmiernie zadowolony z postawy jaką wykazali przedstawiciele tej drugiej grupy. Dzięki Wam interesy w porcie zostały uratowane, a dzięki stosunkowo solidnej barykadzie oszczędziliście mieszkańcom Wrocławia dodatkowych wysiłków. Dziękuję Wam bardzo.
                                                                                                     Kuba Michałowski”


    — Albin i Wiewiórki

    W bardzo spokojnej spelunie rozległ się krzyk kelnerki wywołany ucieczką dania głównego z klatek. Dziewięć zmutowanych wiewiórek wielkości psa uciekło ze składzika, gdzie były przetrzymywane i zaatakowały klientów. Ciekawe kto otworzył klatki? Czy był to atak „obrońców praw zmutowanych zwierząt”? A może kelnerka zahaczyła o patyk, którym była zabezpieczona klatka? Nikogo to nie interesowało w momencie szlachtowania kolejnych stworzonek na mniejsze kawałeczki. Przynajmniej kucharz miał łatwiej przy robieniu kotletów z resztek po tym wydarzeniu. Obyło się bez większych ofiar, no może poza pewnym ruskiem, który został podpalony od jednej z wiewiórek. Może to wydarzenie posłuży do namalowania „Pochodni Bronsona XXII wieku”?


    — W planach mamy przeprowadzenie sesji „Powrót do Krakowa”, która będzie finałem długiej wędrówki ekipy na barce Alojza. Gracze chętni wziąć udział w nietypowej rozgrywce poprzez wirtualny stół na serwerze teamspeak będą mieli niepowtarzalną szansę poczuć się jak przy klasycznych wieczorkach stołowych.
    Więcej informacji niebawem.