Profesje

Przeglądano 1530 razy

Ajent- Jeśli nie masz czasu, albo Ci się nie chce, by pojechać do kogoś i zakupić jakąś posiadłość czy cokolwiek innego, weź zatrudnij sobie takiego Ajenta. Za drobną opłatą - albo i nie - pojedzie za Ciebie do sprzedawcy i kupi to, co trzeba za Ciebie i nawet może mu się uda zejść z ceny, jeśli koleś ma dobre gadane. No i dzięki niemu, możesz też uzyskać prawa do jakiejś rzeczy, jeśli obie strony dojdą do porozumienia.

Budowlaniec - To dopiero ludzie pracy. No dobra, żartowałem. Zawód się wiele nie zmienił. Zazwyczaj coś odnawiają, albo stawiają nowe budowle. No, ale tak poza tym, legenda, że zawsze jest pięciu kierowników i jeden robol, to się jednak nie zmieniła. Ba! Wręcz potwierdziła. Rzeczywiście... Polska. Polska nigdy się nie zmienia. A może ludzie, którzy ją zamieszkują.

Chemik - Toksyczne otoczenie nie sprzyja żywotności, już nie raz z pewnością się o tym przekonałeś, widząc zdychające w locie muchy. Stosy zalegających ciał, zardzewiałe wozy, woda, której konsystencja przypomina bardziej smołę - to, co dla innych jest czymś bezużytecznym, dla Ciebie stanowi istny raj możliwości. Destylacja, ekstrakcja, kompresja... to tylko trzy z możliwości, jakie jesteś w stanie dostrzec w, z pozoru będącym tylko gratem, silniku, z którego obficie wypływa olej napędowy. Wystarczy dać Ci probówkę i zlewkę, a z pozyskanych substancji stworzysz drogocenny towar, dla siebie lub dla swoich skażonych przyjaciół. Tabletki? Trucizny? Płynne bomby? To wszystko jest Twoim drugim imieniem, wystarczy Cię tylko ładnie poprosić! Grunt to mieć pasję i sprawny umysł, a stworzysz zaprawdę coś - z niczego!

Cwaniak - Kim jest Cwaniak? Głupie pytanie. Osoba, która w sumie poradzi sobie w każdej sytuacji. Sprytny człowiek, ale zazwyczaj chytry, jak niegdyś Baba z Radomia. Z Cwaniaka, to chyba każdy coś ma. Jeśli trzeba coś załatwić, spoko, on się o to postara, bo przecież ma te swoje "wtyki". Często zadłużony, ale przecież! On sobie ze wszystkim poradzi! Przebiegły jak lis, więc jeśli taki Ci podpadnie, ciężko go będzie złapać, ale nawet gdy Ci się uda, będzie łgał jak mało kto, byleby wymigać się z porachunków. Często mają niewyparzoną gębę, ale gdy przychodzi co do czego, to są cichutcy jak mysz pod miotłą. Z resztą... co tu dużo mówić. Praktycznie każdy od takiego zaczyna, ale z nich, to wiadomo co będzie - nieużytki dla społeczeństwa. Oczywiście tego w miarę normalnego, bo dla bandy zbirów, to typowa panienka na posyłki.

Detektyw - Rozczłonkowane ciała, hektolitry upływającej krwi... nie, to nie Twoja domena. W obecnym świecie podobne widoki są tak powszechne, że nie dziwią już nikogo. Nie wiem, co ci ludzie robią tu. To, czym się zajmujesz, częstokroć owiane jest atmosferą niedopowiedzenia, tajemniczości, niejednoznaczności. Tam, gdzie na ogół wystarczy siła, Ty wplatasz intelekt... to, co być może jest Twoim głównym atutem, stary. Musisz umieć zrobić ze swojej przebiegłości i mądrości główną kartę przetargową, by ktokolwiek chciał skorzystać z Twoich usług. Jak jesteś błyskotliwy, widzisz każdy szczegół, zależność miedzy nimi. Dla Ciebie spawa zwykłego morderstwa to coś więcej. Tacy ludzie jak bossowie mafii wynajmują Cię, by wiedzieli na kogo sprawdzić swoją zemstę. Tylko się nie pomyl. Bo wtedy, to ja Ciebie nie znam. No, wracając, jakaś robota zawszę się znajdzie. Czy to wynajmie Cię jakaś wioska, co by chciała odzyskać swoje kobiety. Nie no, tak naprawdę, chuj a nie robota. Ale co zrobisz. Mistrzem mięśni nie jesteś, ale za to łeb masz. Więc skorzystaj z niego. Wykorzystań swój umysł do walki, to pokonasz armię bandytów. Jasne, być detektywem nie jest wcale tak łatwo, każdy doskonale o tym wie! Jedna śmierć w tę czy tamtą... powiedz, czyj bilans zachwieje się od jednej przypadkowej ofiary? Jednak zauważ... gdy świat dzieli się na kasty, to nie zmutowane, pozbawione jaźni przypadki będą Waszym największym wrogiem. Intelekt za intelekt, detektywie. Nie tocz walk z całą rzeszą klanów, wybierz mądrze jeden i tam skieruj zemstę...

Drech - Koleś, którego stać na zajebiste ortaliony, bluzy z kapturem i inne takie przedwojenne bajery, nazywany jest Drechem, dresiarzem, blokersem. Chociaż to ostatnie określenie jest już bardzo rzadko spotykane, chociażby dlatego, że bloki prawie już nie istnieją. Właśnie. Drechy, to potomkowie dawnych - może nawet mitycznych - łysych gości, którzy stali w bramach i zajmowali się wkurwianiem przechodniów w dawnej Polsce. Co oni potrafią? Zazwyczaj w miarę się bić, nawet lepiej, niż kiedyś, bo rzadziej spotykani w dużych grupach. Najlepszą ich bronią i tak jest pałka teleskopowa. Chociaż dziś można ich spotkać nawet z jakimś gnatem. Przeważnie Glockiem. Trudnią się rozprowadzaniem narkotyków i handlem fantami, które ukradli. Cóż, wiele się ci łysi panowie nie zmienili od przeszło stu trzydziestu lat.

Duchowny - Kojarzysz taką wiochę obok Czechy, Zabrodzie chyba się nazywała? No pewnie, że nie kojarzysz bo już jej nie ma! Nie dalej jak pół roku temu balowaliśmy z bandą Łysego w tej dziurze, nie wiem czy z pięćdziesiąt osób tam mieli. Łysy jak to Łysy, podupczyć lubił ale żeby płacić za to? No gdzie tam! Zresztą, i tak nie mieliśmy czym, no a żreć coś trzeba. W skrócie – my mieliśmy spluwy a te wsiury nie. Chlaliśmy i dulczyliśmy dwa dni i żaden się nie postawił. Trzeciego dnia do knajpy wszedł ten typ, koło pięćdziesiątki, siwy, wysoki. Na koszulce miał napis „Szatan chuj”, dubeltówkę opartą o ramię, pod szyją koloratkę i cygaro w zębach. Wyglądał jak solidny kawał skurwysyna, gdyby nie to, że było nas pięciu to bym się zesrał chyba. Stał tak chwilę gapiąc się na nas dłuższą chwilę aż przez zaciśnięte na pecie zęby wycharczał tylko „Który to Łysy?” jakby nie było to dość oczywiste, nie? No a Łysy tępa pała wstał, pewnie chciał powiedzieć staruszkowi kim była jego matka, ale nie zdążył. Nim się wyprostował klecha wypalił z tej swojej armaty prosto w ten łysy ryj, łapiesz? Po prostu go zabił a my nie mieliśmy jaj żeby rozpierdolić mu łeb mimo, że było nas czterech! Tak to kurwa jest z tymi klechami. Kapłanami. Księżami czy jakkolwiek inaczej nazwiesz takiego fiuta. Większość grzeje dupy w Częstochowie zajmując się problemami miejscowych ale niektórych chyba chuj za mocno swędzi. Tacy to ładują swój dobytek do plecaka i ruszają w Polskę szerzyć swoją wiarę, a jakbyś się w razie opierał to o, kończysz jak Łysy. Dlatego ja wolę ich unikać, nigdy nie wiadomo kiedy zdecydują, że już nie jesteś swój. Ale wiesz co? Chłop miał styl. Jak przeładowywał strzelbę walnął z pamięci taką mowę, że jednak się zesrałem. Jakiegoś Ezekiela czy tam Ezechiela cytował chyba. Jak skończył dał nam wybór – albo wypierdalać i nie wracać albo jechać z nim do Czechy. Chłopaki pojechali, teraz podobno jakimiś milicjantami są tam, na msze chodzą i w ogóle, ale nie ja, to nie dla mnie, ja spierdalałem jak tylko mogłem. Kilka tygodni później spotkałem go we Wrocławiu. Dopadł mnie ten potwór, zmutowany pies czy coś takiego, nie miałem czasu się przyglądać. Klecha nie dość, że ocalił mi dupę to jeszcze zaprowadził do obozu, który prowadził. Wiesz jak we Wrocku jest, mutanty po ulicach biegają a dzieciaki muszą z tym badziewiem walczyć. No i ten księżulek szkółkę niedzielną im prowadził, czytać i pisać uczył. Mnie też nauczył! Czytał im tę ważną książkę, Biblia się chyba nazywała, i twierdzi, że ten cały Bóg pomoże im w walce, śmieszne nie? Chociaż ja tam nie wiem, ale jak patrzę co zrobił Łysemu to może coś w tym jest.

Gladiator - Już z daleka widać, kim jesteś. Zapierdalasz w skórzanych gaciach i wielkich glanach. Masz całkiem przyzwoitą zbroję śmieciową. Na plecach maczeta i tarcza ze znaku drogowego, w dłoni włócznia. Uprawiasz najpopularniejszy sport w dzisiejszych czasach. Jesteś gladiatorem. Nie uważasz się za kogoś stworzonego do kminienia albo handlowania. Obca jest Ci umiejętność taktownego rozmawiania z ludźmi. Ogólnie wszystko jest ci obce, poza walką. To Twój żywioł, urodziłeś się, by zwyciężać na stadionach i arenach. Twoim największym marzeniem jest wygrana w Wielkich Mistrzostwach w Kielcach, stolicy tego sportu. Czasem udajesz się w samotne wyprawy w niebezpieczne rejony, by się podszkolić. Czasem, gdy zabraknie Ci żetonów, dołączasz do jakiejś ekipy awanturników. Ale zawsze w końcu wracasz na arenę. To twoje przeznaczenie.

Górnik - Kolejny pospolity zawód, który od setek, a może tysięcy lat, nie zmienił się ani trochę. Zazwyczaj Górników spotkać można na południu Polski. W końcu to tam, znajdują się pokłady gazu, czy węgla, bądź rudy. Zawód nawet ciekawy, ale być ciągle umorusanym jak murzyn? Nie, dzięki. Ale jeśli Ci to nie przeszkadza - spoko - idź tyraj. Może nie zginiesz w wybuchu wewnątrz szybu.

Handlarz - I znowu osoba, której chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Handlarze mają dryg do interesów. Nawet najgorsze gówno, sprzedadzą za taką cenę, za co Ty - dostałbyś nic. I to samo tyczy się kupna. Kupią za grosze, opchną za krocie. Są w tym dobrzy, a na zwykłych, niczym się nie wyróżniających wędrowcach czy mieszkańcach jakiegoś miasta, dorobią się trochę kasy. No... i zazwyczaj są w chuj, skąpi.

Informator - Trzeba Ci informacji? Spoko. Ta osoba na pewno Ci ich dostarczy... oczywiście nie za darmo. Kolejna z profesji, która nie zmieniła się od tysięcy lat, no poza tym, że wielu nieźle się ceni za swoje "informacje". Wiedzą dość dużo o tym, co się dzieje w kraju, mają gadane i z racji swojego "zawodu", potrafią pisać. Spotkać ich można w miastach - jeśli mają swoją placówkę - albo w różnych barach. Jak dobrze zapłacisz, to się wiele dowiesz... ewentualnie zostaniesz wyrolowany na kasę i gość Ci wciśnie kit, jeśli trafisz na kogoś nieodpowiedniego.

Jajogłowi- Jajogłowi, to tacy początkujący uczeni. Wiedzą wszystko i nic. Zazwyczaj plączą się w swoich słowach z racji tego, że po prostu mało wiedzą, ale starają się to zmienić. W końcu, poprzez naukę i praktykę, dążymy do perfekcji. Są też tacy, z których można się czegoś ciekawego dowiedzieć, ale to też rzadkość.

Karczek- "Te? Masz jakiś problem?" - stały tekst tych napakowanych kolesi. Do tego ofrygani na zero, mogą w niektórych osobach wzbudzać respekt... ewentualnie wywoływać śmiech. Taki cichy. Wiedzą jak się posługiwać bronią palną, a właściwie pistoletami, no i bić po mordzie - co najważniejsze. Mają większy wpływ na swoje ofiary, więc wielu zakłada gangi i są po prostu bossami. Jeśli nie umiesz szybko biegać i słabo strzelasz, lepiej takiego nie zaczepiaj, bo jak Cię dorwie, to w sumie po Tobie, koleś.

Koń Mechaniczny - Takich, to dzisiaj chyba więcej jest, niż kiedyś. W sensie, że motocykliści. Nie trzeba mieć prawka, wystarczy potrafić dobrze jeździć motocyklem i już jesteś fajny. Kolesie czasami upierdliwi, a najbardziej znanymi są Szczury. Trzeba uważać na tych gości, bo najczęściej dobrze posługują się pistoletami nawet w czasie jazdy, więc uważaj, by Ciebie taki Koń nie ustrzelił w dupsko. Znają większość tras, które są przejezdne, no i te, które nie. W końcu swoimi dwuśladami, to się praktycznie wszędzie wcisną.

Kret- Nikt tak nie kręci i nie opowiada bajek, jak Kret. Tym ludziom nie wolno ufać w szczególności. Podstępni, knują swoje niecne plany potajemnie i jeśli nadarzy się okazja - wbiją Ci nóż w plecy. Z takimi nie wolno pertraktować. Z nimi nie wolno nic. Tak byłoby najlepiej dla Ciebie.

Kurier - Niech ci się nie wydaje, że goście którzy trudnią się tą robotą to zwykli chłopcy na posyłki. Nikt lepiej nie zna wiodących przez pustkowia szlaków i tras, a musisz wiedzieć, że w czasach w których cała polska infrastruktura leży i kwiczy jak zarzynane prosię, poruszanie się pomiędzy ludzkimi osiedlami wymaga naprawdę wielkich jaj. I nie chodzi nawet o skażone promieniowaniem strefy, po prostu wszędzie roi się od bandytów, szaleńców, mutantów i cholera wie czego jeszcze. Normalni ludzie podróżują najczęściej w grupach lub wraz z karawanami handlarzy, którzy kiedy już ruszają swoje dupska z miast, to wynajmują ochronę tak wielką, że mają ochotę przewyższyć siłą ognia chyba całą pierdoloną kolumnę pancerną, ale kurierzy są popierdoleni. Widzisz, przygotowanie takiej wyprawy zajmuje cholernie dużo czasu, a czasem okoliczności zmuszają do szybkiego przesłania informacji lub przesyłki... I wtedy właśnie zaczyna się ich robota.

Nie pytaj mnie jak to robią, ale słyszałem, że ci najbardziej doświadczeni są w stanie w kilka dni dostarczyć paczkę z Krakowa do Trójmiasta. Co prawda nie wiem ile w tym prawdy, ale spotkałem kilku i muszę przyznać, że ich zegarek zapierdala a nie tyka. Nieważne czy samochodem, motorem czy pieszo. Są szybcy, są cwani i przede wszystkim mają zajebistą orientację w terenie, ale w tym akurat nic dziwnego, w końcu muszą nieźle się skradać i wykorzystywać ukształtowanie terenu żeby wymijać wszystkie te toksyczne dziury i nory mutków.

Brzmi jak ciężka robota, co? Gwarantuję ci, że wielu nie dożywa zbyt sędziwego wieku i ginie w akcji, są zbyt łatwym łupem. Ale ci, którzy wykonują swoją pracę... Stary, ci to są prawdziwymi bohaterami. Nic nie wywołuje większego poruszenia wśród ludzi niż kurier wchodzący na główny plac miasta i rzucający torbę pełną listów przysłanych przez mieszkającej w pizdu daleko rodziny lub znajomych od których miesiącami nie miałeś wieści.

Medyk - Farmaceuta i lekarz w jednym, tak. Oto Twoje nowe powołanie. Od zawsze czułeś żyłkę do kręcenia interesów... a może do niesienia bezinteresownej pomocy? Sprytny człowiek na wszystkim dobrze wyjdzie, a Tobie z pewnością nie można odmówić sprytu, prawda? Dobrze wiesz, że na czysty skalpel nie ma co liczyć, dlatego nawet tępy nóż do masła jest w stanie zastąpić Ci specjalistyczne narzędzia chirurgiczne i co najważniejsze - nadal zachowujesz się niczym profesjonalista. Jednak w świecie, w którym żyjemy, nie ma miejsca na litość i współczucie, dlatego nie rusza Cię łamanie gnatów i spuszczanie hektolitrów krwi. Nawet ząb wyrwiesz obcęgami, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie zapominając o drugiej Twojej domenie, której jest uśmierzanie bólu... nie, nie! Nie tylko za pomocą tej wielkiej maczety! Zawsze zdołasz wyciągnąć z dna kieszeni jakąś samotną, zagubioną tabletkę. A jeśli ona nie pomoże... cóż. Wtedy masz moralny obowiązek skończyć z cierpiącym delikwentem w jak najbardziej humanitarny sposób. Tak, ta maczeta przydaje się w podobnych chwilach.

Mnich - W dzisiejszych czasach, zakony są nieco bardziej rozpowszechnione, a to właśnie przez to, że Kościół wmawia społeczeństwu, że to kara Boska. Może i coś w tym jest, ale dla mnie to brednie. Mnisi nie są aż tak znani jak Mohery, bo są bardzo pobożni i raczej stoją w cieniu. Ale jeśli nadarzy się okazja głoszenia Słowa Bożego, są gotowi zrobić wszystko, by do tego doszło. Jak na gości w habitach, biją się bardzo dobrze. Najwyraźniej są szkoleni w walce wręcz, gdyż często są napadani i brani za słabych.

Moherowy Beret - Tak, Mohery nie wyginęły i widocznie trzymają się dobrze. Gadki typu, że to gniew samego Boga i inne brednie, to w ich życiu codzienność. Typowa mentalność Polaka. Będzie narzekał na to wszystko, mieszając w to religię i samego Boga, tylko po to by... no właśnie. Tylko po co? Osoby chyba najbardziej oczytane, jeśli chodzi o Pismo Święte, chociaż niekoniecznie dobrze ją rozumującą. Osoby raczej nieszkodliwe dla społeczeństwa, ale nieźle mogą w głowie namącić swoim gadaniem głupot.

Najemnik - Nie, ja wcale nie jestem bezmózgim mięśniakiem. Zgoda, robię za goryla i swoje ważę, ale to praca jak każda inna. Tacy jak ja są dzisiaj bardzo potrzebni. Bez naszych usług nie byłoby handlu ani żadnej władzy. Tylko chaos, jak jeszcze całkiem niedawno.

Dzielimy się na porządnych ludzi, najemników wypełniających swoje obowiązki i niekrojących własnych szefów, a także na niezłych skurwysynów, których od gangerów różni jedynie wielkość spluwy.

Dobra, tyle jeśli chodzi o wstęp. Teraz konkrety. Generalnie, nie jesteśmy typami od brudnej roboty. Możesz nas wynająć do ochrony, walczenia za ciebie czy nawet nadstawiania dupy, a jeśli chcesz kogoś się pozbyć to też znajda sie i tacy specjaliści. Nie jesteśmy tani, lecz u nas masz gwarancję satysfakcji, że tak powiem.

Także sam widzisz: jesteśmy najlepszą opcja na dzisiejsze czasy. Ale pamiętaj, że płacisz z góry.

Osiłek- Połączyć wielką kupę zbitego mięsa, plus twarde kości i minus mózg, i wychodzi nam osiłek. Co tu się nad nim rozmyślać. Wielki koleś, z parą w łapie, że jakby Ci przyjebał, to by Ci zęby wybił. Zazwyczaj ciężko im kojarzyć fakty, dlatego mają wielu swoich "cichych wrogów". Ludzi, którzy zabijają takiego wielkiego tępaka w myślach, ale przed gościem już srają po majtkach. Jeśli ktoś w dzieciństwie wolał bić innych, niż siedzieć przy książkach, albo oglądać przyrodę, to zazwyczaj kończy jako taki lekki czołg.

Paramedyk- Jeśli trzeba Ci towarzysza, który potrafi się zająć kolegami podczas ostrej strzelaniny, weź takiego do grupy. Na pewno Ci się przyda. No, chyba że sam potrafisz się zająć podziurawionymi od kul, częściami ciała, rozcięciami, rozbiciami i innymi dolegliwościami, które można na swej drodze spotkać w sumie wszędzie. Może nie są tak cenieni jak Doktorzy, ale znają się na pierwszej pomocy, więc raczej nie pogardzisz ich umiejętnościami medycznymi.

Poborowy- Poborowy, to nikt inny jak po prostu przyszły żołnierz. Szkolony w walce wręcz, posługiwaniu się bronią palną i radzeniu sobie w trudnych warunkach. Od czasów przedwojennych, wiele się nie zmieniło, poza tym, że jest o wiele ciężej przeżyć w takim świecie. Nawet wyposażenie pozostało archaiczne. Raczej niewielu dożywa do momentu, kiedy staje się Pancerniakiem.

Poszukiwacz - Niby się znają na swoim fachu, niby nie. Niby wiedzą czego szukać, a niby nie. Jednak jeśli ktoś na prawdę się zna na tym, czasami może przynieść Ci taki towar, że będziesz musiał za niego zabulić krocie. Takim najbardziej znanym typem Poszukiwacza, jest milczący człowiek, który stroni od grupy ludzi i zajmuje się swoimi interesami, no i w sumie jest jak kot. Chodzi własnymi ścieżkami.

Prostytutka - Zawód stary jak świat. W sumie, to nikt nie pamiętał dziejów, kiedy to Prostytutki stały się takie popularne. Zapewne zaczęło się od niewolnic, a potem samo się jakoś zrodziło to w zawód. Niby fajnie sobie za seks zapłacić, ale cena jest gorsza, jeśli dowiesz się od jakiegoś pobliskiego lekarza, że jesteś chory na coś. Bóg wie na co... dziś nie ma tej samej medycyny co kiedyś. Aczkolwiek, jeśli jesteś chętny, to sobie skorzystaj. Zazwyczaj kurwy dużo nie biorą za swoje usługi.

Robotnik - Jest sobie taka i taka firma, zajmują się tym i tym. W prawdzie, to wszystkim. Nie mają konkretnego kierunku w tym jakże powszechnym zawodzie. Po prostu dostają zlecenie połatania ulicy i jadą to robić. Muszą coś gdzieś wykopać? Jadą to robić. Nie ma też co liczyć na wysokie pieniądze. No, chyba że trafisz na bogatego pracodawcę co szasta hajsem na lewo i prawo, w co wątpię.

Rolnik - Właśnie dzięki takim ludziom, w miastach żyje się lepiej. Rolnicy w tych czasach są tak samo potrzebni, jak żołnierzom, amunicja. Wyhodują chyba wszystko. Zboże, warzywa, owoce... To prości zazwyczaj ludzie. Ich życie kręci się wokół tego, co było dla nich zamiłowaniem i w sumie... są nudni. Mało wiedzą, więc ich nie ma o co pytać. No chyba, że o plotki. Tego trochę się nasłuchali, więc może jednak powiedzą Ci co nie co.

Rusznikarz - Kochasz zapach prochu? To jedno z Twoich największych uzależnień? Najsłodszym śpiewem zaś jest szczęk spustu i szelest wycioru posuwającego się wewnątrz lufy, gdy z troską czyścisz swoje żelazne maleństwa? Nie dziwne, że zostałeś rusznikarzem. Broń to Twoje drugie imię. Zaczynając od małej Beretty, a kończąc a na potężnych strzelbach – umiesz zająć się każdym rodzajem z równym zaangażowaniem i sprawnością. Nie ma dla Ciebie znaczenia waga, wygląd, ani rozmiar – to już niemal zboczenie, dostrzegać w broni idealną partnerkę życiową. Fakt faktem, ta nigdy Cię nie zdradzi... no chyba, że nagle zabraknie Ci nabojów. Jeśli jednak zadbasz o odpowiedni ekwipunek, powiadam Ci, nie ma na Ciebie mocnych. Dosięgniesz wszystkiego bez ruszania się z miejsca, wystarczy tylko wykonać to pokazowe wysunięcie lufy z pochwy, z zakręceniem młynka na jednym palcu. Co tu ukrywać... każdy w przeciągu dziesięciu mil wie, kto tu zamiata.

Ściślak - Osoby parające się naukami ścisłymi. Wiadomo, fizyka, chemia, astronomia i wiele innych. Cóż, są mądrzejsi od Jajogłowych, ale jednak nie na tyle, by dorównać chociażby najlepszym naukowcom z Polski. Prócz bycia mądrzejszym od większości społeczeństwa, to i tak jest podatny na gnębienie przez innych, a brak nauki w strzelaniu, są po prostu słabi. Ich bronią jest umysł i chyba tylko on może pomóc im wyjść z tarapatów... albo w nie wpaść.

Siłacz - Większa wersja Osiłka. Niby dużej różnicy między nimi nie ma, pomimo tego, że Siłacz jest większy i silniejszy. Ale co najważniejsze! Posiadający mózg, więc jest młodszy od młodszych. Prócz tego, że jest dobrze zbudowany, wręcz chyba na koksie hodowany, to gdy Osiłek wybija zęby, to Siłacz łamie szczękę, tak... dla zasady. Zazwyczaj w ortalionowych spodniach - o ile takie mają - i koszulce na ramiączka.

Stręczyciel- W dzisiejszych czasach, alfonsów nie brak. Nudzi Ci się? A nie masz kobity? Poszukaj burdelu, albo gościa przyodzianego w futra i sobie załatw dupencję na noc. Ale jedno jest pewne - zrobisz jej coś nieprzyjemnego, wiedz, że alfons Ci się odpłaci jeszcze bardziej. Prostytutki są dla niego jak niewolnice. Dają dupy tu i tam, przynoszą kasę jemu i hajs się zgadza.

Strzelec- Pierwszy krok do bycia jeszcze w miarę normalnym. Wielu pakerów z uwagi na to, że nie mają kogo gnębić, a co za tym idzie - brak kasy na koks - chudną, zaczynają się nudzić i w końcu biorą za jakiegoś starego Mosina czy jakiegoś Garanda i się uczą strzelać. Dzięki wielu treningom na kondycję, są na prawdę dobrzy jak na początkujących - zazwyczaj - i mogą coś dla siebie ustrzelić. Mimo to, zostaje coś w nich z Osiłka, więc trzeba się mieć na baczności, bo nigdy nie wiadomo kiedy takiemu odbije, bo może.

Szperacz- Jeśli zamierzasz być kiedyś najbardziej znanym poszukiwaczem i w ogóle mieć szacunek u innych kotów, to i tak zaczniesz od przydomku, Szperacz. Może i nie mają takiego nosa jak starsi koledzy po fachu, ale jeśli potrzeba Ci jakichś rzeczy, których mógłbyś sam poszukać, a nie chce Ci się, weź takiego, czy drugiego i wyślij ich w świat - niech szukają dla Ciebie. Kiedyś na pewno awansują i nie będą Ciebie potrzebować. Dość często świeżaki wpadają w tarapaty, z racji, iż podpierdalają coś, co należy do kogoś innego. Tacy mali złodzieje z nich, ale często przydatni, jeśli nie stać Cię na kogoś "droższego" i z wyższej półki.

Technik - Tak, brachu, urodziłeś się ze śrubokrętem w ręce. Potrafisz naprawić dosłownie wszystko, od samochodu, przez system sterowania pociskami, na mikserze kończąc. Wystarczy, że spojrzysz na Jakieś plany, a już wiesz, co przedstawiają. Wystarczy, że dotkniesz, a już działa. To dar. Nie lekceważ go.

TJE - Krąży taka legenda - bo już swe lata ma - że w Małopolsce byli kiedyś tacy kierowcy, którzy byli największą zmorą dla innych. Nazwa wywodzi się od trzech pierwszych liter na ówczesnych tablicach rejestracyjnych, z miasta Jędrzejów. Czyli TJE. Zapewne coś w genach ludzi, po apokalipsie zostało z tych pojebów. Wiadomo, teraz ulice nie są tak uczęszczane przez kierowców, ale jak spotkasz na swej drodze gościa, który zapierdala jakby ktoś go gonił, lepiej spierdalaj na bok i uciekaj jak najdalej. Ludzie nieprzewidywalni i do dziś, najbardziej gardzeni przez resztę społeczeństwa. Najbardziej używane słowa, po ucieczce przed takimi: "Pierdolę, ja chcę jeszcze żyć". W sumie TJE niczym szczególnie się nie wyróżniają, chyba, że graniem na nerwach. Tym na pewno.

Traper - Kolejna z profesji, która nie zmieniła się od ponad pół wieku. Pierwsi byli Indianie, a potem "biali" z Ameryki Północnej. I tak jakoś zleciało. Dzisiaj można spotkać Traperów w Polsce. Potrafią upolować praktycznie każdą zwierzynę za pomocą swoich zmyślnych pułapek. Nieźle sobie radzą i też niezłą mają z tego kasę za skóry i futra, jakie zdobędą po upolowaniu zwierzyny łownej, a nawet niektórych mutantów. Jak poznać takiego gościa? Proste. Jak spotkasz na swojej drodze człowieka, który przyodziany jest - zazwyczaj - w skóry, to już wiedz, że to Traper. Tradycja się nie zmieniła, więc do dziś przywdziewają na siebie trofea ze zdobytych swych ofiar.

Trzeci Bieg - Z TJE, to jednak może coś jeszcze normalnego "wyewoluować". Biegi, to raczej są ogarnięci goście, bo nie świrują i można się z nimi dogadać. Zapłacisz parę groszy, to Cię nawet gdzieś podrzucą. O ile nie będą musieli ryzykować straty swojej fury. Na kurierów często tak ludzie gadają. Skąd się wziął taki przydomek, to nie mam pojęcia. Po prostu ktoś kogoś tak nazwał i tak zostało.

Włamywacz- Ta profesja nie zmieniła się od stuleci, czy może od tysięcy lat. Zawsze bazuje na tym samym. Pracują w nocy, rzadziej w dzień. Ba! Prawie w ogóle. Wiadomo, że ktoś taki potrafi zająć się wieloma zamkami, zna ludzi ze swojego otoczenia i niezłe fanty może wynieść z Twojego domu... o ile takowy posiadasz. Włamywacze, zazwyczaj pracują sami. Po prostu tak jest dla nich lepiej i bezpieczniej, jeśli wpadnie podczas włamania. Dobry sposób na kasę, ale jednak bardzo ryzykowny, jeśli ktoś się na tym nie zna.

Żebrak - Pracą to ja bym tego nie nazwał. No dobra - krążą pogłoski, że kiedyś cyganie czy tam rumuni, przebierali się za takie kaleki, siedzieli całymi dniami gdzieś w centrum miasta i żydziło o parę groszy od ludzi. No, dzisiaj pewnie inaczej to wygląda, bo w tych czasach jest większa bieda i nędza, niż wcześniej. Łatwo takim kimś zostać. Wystarczy znaleźć jakieś stare łachmany, załatwić sobie puszkę, usiąść gdzieś na chodniku i czekać na to, aż się przechodnie zlitują. O ile nie wpierdoli Ci jakiś gang i nie zabierze tego, co już zdążyłeś zarobić.

Zimny Łokieć - Pewnie nikt nie pamięta tych czasów, kiedy to - zazwyczaj - ludzie ze wsi, w Volkswagenie Golf III, jeździli przez swoje wioski, a nawet miasta, przy jakiejś techniawie na głośnikach, z rozsuniętą szybą, i łokciem na drzwiach. Do tego te śmieszne okulary przeciwsłoneczne. Cóż, wiele się od tego czasu przed wojną, nie zmieniło. No, prócz tego, jak wyglądają teraz te fury i jak wyglądają sami tacy ludzie. Dalej jeżdżą po Polsce i świrują. Jakie są ich plusy? Jak trafisz na takiego, a nie będzie Ciebie zadowalać podróż z buta, to ta osoba Cię zawiezie. Oczywiście nie za darmo. Zimne Łokcie działają nieco na zasadzie taksówkarzy, ale tych, to chyba każdy kojarzy i nie muszę Ci o nich gadać.

Żołnierz - O nie, moi drodzy. Trepy się nie zmienili od zamierzchłych czasów. Wkurwiający i bardzo "przepisowi". Czasami aż za bardzo. Jednak można przymknąć oko na ich charaktery i po prostu dziękować, że żołnierze istnieją. Wojaki, idą z okrzykiem bojowym na ustach i strzelają do wroga. Wiedzą co to dyscyplina i wiedzą, jak obejść się z bronią, którą się posługują. Taktyczne zagrania, trudny teren - to nic dla dobrego Żołnierza. On to wszystko wie. Jest prawie jak robot. Wykonuje wszystkie rozkazy.

Złota Rączka - Stary, jeśli ktoś mówi, że jest Złotą Rączką, to zapewne nią jest. Naprawi Ci dosłownie wszystko, wszyściutko! Mają tak mądry łeb pełen pomysłów, że czasami są lepsi od tych całych naukowców, co tylko pieprzą, a zrobić, to nie ma komu. A taki koleś, to powie i to zrobi... ewentualnie naprawi. No, rzadko ich spotkać, no i trochę za swoje usługi liczą. Zazwyczaj są miłymi gośćmi.

Złotousty - Złotousty, to nikt inny jak gość, który ma gadane. Owszem, nie wyglądają jak tępe osiłki z RKMem w jednej łapie, a w drugiej z odbezpieczonym granatem, tylko jak... szczury. No dobra, może nie jak szczury, bo do tej pory te zwierzęta się nieco zmieniły. Mniejsza. Starają się ubierać nieco lepiej od reszty społeczeństwa, bo przy rozmowach trzeba wyglądać schludnie. Jeśli sam nie umiesz dobrze gadać, a trzeba z wkurwionym pracodawcą rozwiązać pewne sprawy, weź sobie takiego Złotoustego, on za małą opłatą postara się pogadać z szefem. Właśnie, pogadać, bo jak coś pójdzie nie tak, to Ty i on, wylądujecie podziurawieni w jakimś dole, jako żarcie dla mutków.

Łowca- Łowca, to taki lepszy traper. Wie o wiele więcej o zwierzynie łownej, no i ma podstawową wiedzę o mutantach. Wiedzą wszystko o oporządzeniu upolowanej zdobyczy. Tak samo jak Traperzy, noszą na sobie skóry i futra zdobytych ofiar. W sumie jest to profesja, która po pewnym czasie rozdzieli się. To taki test, czy Łowca zacznie polować na ludzi, czy pozostanie przy mutantach.

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus