Kraków

Przeglądano 935 razy

KRAKÓW

W Krakowie nie przetrwasz zbyt długo bez maski przeciwpyłowej i dobrego kombinezonu – załatwi cię radioaktywny smog, chyba że cały czas będziesz siedział w budynkach. Na południe od miasta rozciąga się Szare Pustkowie – gruba warstwa opadu promieniotwórczego pomieszanego z większością tablicy Mendelejewa, ze szczególnym naciskiem na metale ciężkie. Wiatr bezustannie znosi tumany trującego pyłu nad resztki miasta. Na wschodzie z kolei, znajduje się inny efekt tego samego, co stworzyło Szare Pustkowie - wielki krater w miejscu istnienia Nowej Huty. Właściwie Zalew Nowohucki, gdyż z czasem wypełnił się on wodą z płynącej kilkadziesiąt metrów dalej Wisły. Pytasz co stało się z tamtejszym schronem przeciwatomowym i jego mieszkańcami? Zapewne żyją i mają się świetnie, o ile wyrosły im skrzela... W każdym razie o fantach zapomnij, tamten rejon pieszo jest nie do przebycia ze względu na ogromną radiację i zalegające zgliszcza. Nawet najlepsi poszukiwacze się tam nie zapuszczają. Ale najlepsze będzie dopiero teraz. Niejedno miasto musiało w swojej postapokalipytcznej historii borykać się z najazdem wszelkiej maści mutantów, bestii i innych wynaturzeń. Jednak Kraków jest w tej dziedzinie wyjątkowy, ponieważ jest ciągle atakowany od wewnątrz. Przyczyną może być zniszczony kompleks laboratoryjny Uniwersytetu Rolniczego. Cholerstwo, które stamtąd wypełzło, rozgościło się na okolicznych terenach, a szczególne upodobało sobie Cmentarz Rakowiecki. W tym miejscu powstała tak zwana Strefa Śmierci. Stanowi ona bezustanne zagrożenie. Owszem, w mieście istnieją wytwórnie broni i amunicji, ale znaczna część produkcji idzie na własne potrzeby. Ze Strefy bezustannie wyłażą tak paskudne rzeczy, że aż strach się bać. Od jej strony umocnienia są większe i lepiej bronione niż gdziekolwiek indziej. Z bardziej przyziemnych problemów warto wymienić jeszcze kilka. Brakuje pożądanych tutaj surowców energetycznych i chemicznych, sprowadzanych z okolicznych miast za horrendalne ceny. Jedzenie też ma swoją wartość. Nie wszystkie rośliny radzą sobie z trudnymi warunkami i nie wszystkie, które są w stanie wyrosnąć, nadają się do spożycia. Było to powodem powstania wielu prowizorycznych szklarni, skleconych najczęściej ze szkła konstrukcyjnego. Tutejszych farmerów częściej widzi się z karabinem i z zakrwawionym sierpem niż z motyką, zawczasu ostrzegam, iż oni nie cackają się z żadnymi szkodnikami.

Niestety lokalne pola nie są w stanie wyżywić wszystkich mieszkańców, dlatego jedzenie jest często sprowadzane od sąsiadów. Może było by inaczej, gdyby nie istna plaga imigrantów. Ci ostatni przybywają tu w różnych celach. Niektórzy szukają po prostu lepszego miejsca do życia, zwabieni perspektywą bezpieczeństwa i dostatku. Tak się składa, że znaczny ich odsetek powoli dokonuje żywota między gruzami Pierwszej Strefy. Taki los czai się na tych, co przychodzą nieprzygotowani albo leją na radiację i pełną piersią wdychają trujący smog. Niestety, obywatelem Krakowa można zostać tylko rodząc się nim. Pozostali mieszkańcy mogą się osiedlać w dość bezpiecznej Drugiej Strefie, otoczonej fortyfikacjami. To korzystne zarówno dla tubylców jak i osadników. Obywatele, poza wojskowymi, rzadko opuszczają Trzecią Strefę, zajmującą teren od Wawelu po Stare Miasto. Tam znajdują się też wszystkie fabryki i siedziby cechów. Trzecia Strefa jest otoczona prawdziwym murem, jak w średniowieczu, tyle że teraz stoją na nim nie rycerze, tylko uzbrojone po zęby i świetnie wyszkolone trepy. Wszędzie dookoła, gdzie akurat nie ma śmiertelnego skażenia albo krwiożerczych potworów, rozciągają się ruiny wyniszczone różnymi mniejszymi bombami w czasie zagłady, oraz walkami, których wiele było od tamtego czasu. Obszar ten nazywany jest Pierwszą Strefą. Tam też mieszkają ludzie, zazwyczaj są to renegaci, którym zasady panujące w Drugiej Strefie nie odpowiadają. Fantów nie ma tam za wiele, ale da się coś znaleźć. Trzeba tylko pamiętać o radiacji, zapyleniu i latających kulach. W Krakowie technokratyczna władza trzymana jest przez cechmistrzów, tworzą oni Radę, należą do niej nie tylko najwybitniejsi rzemieślnicy, ale także wysocy rangą oficerowie.

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus