Pustynia Śląska

Przeglądano 1082 razy

Czas, jak gupi nom ucieko, 
Do wyborow niydaleko, 
Już wychodzom szczury z nory, 
Garnonć stołki i honory.

Śląsk niegdyś tętnił życiem ─ miasta, które rozwijały się w zastraszającym tempie, przyciągały coraz więcej ludzi. Dzisiaj jest to jałowa pustynia, z której gdzieniegdzie wystają resztki pozostałe po latach świetności, pomniki ludzkiego zniszczenia. Skażenie, promieniowanie i inny syf zagnieździł się w tej ziemi chyba na dobre. Nie znajdziesz tu żadnej rośliny, a rzeki zmieniły się w ścieki, które jakby próbowały wypłukać cały ten brud. Jednak nawet i tutaj człowiek znalazł sposób na przetrwanie. Węgiel to kuszący surowiec, złoto tej ziemi. „Czarna Pustynia” nazwali ten region ze względu na węgiel drzemiący pod powierzchnią i czekający tylko na to, by po niego sięgnąć. Tam, gdzie kiedyś stały kopalnie, ludzie pozakładali osady i na wzór Katowic ukryli je po poniżej poziomu gruntu, by zniknąć z oczu swoich wrogów. Między osadami chyba nigdy nie dojdzie do porozumienia, atakują się nawzajem, walczą między sobą o to, aby ich osiedle miało większe wydobycie „Czarnego Złota”, a co za tym idzie więcej gambli.

 

Życie tutaj nie należy do łatwych, odcięci od cywilizacji, na jakimś parszywym zadupiu, gdzie jedyna rozrywka to machanie kilofem ─ niejednemu z tutejszych poprzestawiało się już w głowie. Każdego traktują jak wroga, szpiega; kogoś, kto tylko czeka na to, by ich ograbić, wbić nóż w plecy we śnie. Dlatego biada każdemu, kto zabłądzi w tych stronach ─ rdzenni mieszkańcy tych ziem zostali nazwani dzikusami ze względu na to, co się z nimi porobiło. Jeśli znajdą jakiegoś włóczęgę zabijają go, a że na tych ziemiach ciężko o jakiekolwiek mięso, to po prostu go zjadają. Podobno w osadach każdego nieposłusznego spotyka ten sam los. No, ale są tacy, którzy mogą czuć względnie bezpieczeństwo na tych ziemiach, to handlarze, którzy skupują od nich węgiel. Dla handlarzy to wspaniały biznes, skupują „Czarne Złoto” za bezcen, w zamian rzucą trochę karabinów, jedzenia i gambli, a na surowcu w Katowicach zarobią krocie.

 

 Czarna Pustynia” otacza Katowice, jedyne miasto na tych ziemiach, gdzie można prowadzić normalne życie, do którego prowadzi tylko jedna bezpieczna droga ─ to stara autostrada A4 od strony Krakowa. Szlak ten jest pilnowany, aby handlarze bezpiecznie mogli docierać do miasta i je opuszczać. Często dochodzi na niej do starć między dzikusami a strażnikami ─ dla miejscowych tir wyładowany jedzeniem czy bronią, to kusząca zdobycz. Oprócz dzikusów, bandyci wszelacy też jeszcze nie skończyła i pewnie nigdy się nie skończysię tu kręcą i im, mimo wszystko, od czasu do czasu udaje się przejąć jakiś transport. Jednym słowem, „Czarna Pustynia” w jaką zamienił się Śląsk, to ziemia, na której wojna się jęszcze nie skończyła i pewnie nigdy się nie skończy.

— DZIKUSY —

Osad powstało wiele, wszystkie skryte pod ziemią, jeśli ktoś zabłądził to przeważnie kończył z kulką w głowie w najlepszym wypadku. Dzikusy — bo tak nazywano mieszkańców tej ziemi, nawet przez chwilę nie pomyśleliby, aby najpierw zapytać, tylko od razu strzelali. Mieszkali w małych osadach żyjąc z węgla, jaki wydobywali, sprzedawali go handlarzom z Katowic, bo sami ani nie umieli znaleźć konkretnego odbiorcy, ani nie byli zdolni wydobywać tyle surowca, by zadowolić nabywcę. Nie są w stanie ani wydobywać ropy, ani tym bardziej ją przetworzyć tak, aby nadawała się do jakichkolwiek silników spalinowych. Rudy żelaza też sobie darują, za dużo zachodu za marne grosze. Jednym słowem „Dzikusy” są bardzo zacofani, nie wiedzą, co się dzieje na świecie, odcięci od cywilizacji na własne życzenie, żyją jak żyją i nie chcą więcej. Do egzystencji wystarczą im te marne grosze, które płacą im handlarze i pilnują swojego, by żaden obcy się nie zbliżył. Tak więc eskapady po ziemiach Śląska to samobójstwo.

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus