Radmar

Przeglądano 975 razy

1. Nazwa: Radmar lub Komarad (możesz też nazwać go jakkolwiek, po tym jak Cię zirytuje. To chyba logiczne).

2. Występowanie: Okolice siedlisk ludzkich, najlepiej w podmokłej okolicy, wyjątkowo duże występowanie na trzęsawiskach, bagnach, w zalesionych okolicach zbiorników wodnych.

3. Rozmiary: 10-20% większy od przedwojennego komara.

4. Dieta: Krwista (nie żywią się osobniki przez cały okres życia krwią, ale wystarczająco długo to trwa, by uprzykrzyć Ci życie).

5. Opis:

Przed wojną ludzie mieli mało zmartwień, a mutki to już w ogóle żadnych, bo ich nie było. Dlatego wtedy działkowcy, turyści i zwykli zjadacze chleba wyjątkowo pomstowali na muchy, ćmy i wszystko co lata. Ale na nic tak mocno nie narzekali, jak na komary! Spać nie dawały, brzęczały nad uchem, a jak ukąsiły, to jeszcze swędzący bąbel zostawał. No, to po prostu dramat! Ale teraz... Teraz jest nieco gorzej. Jak uwali Cię Radmar, to jeszcze czekają Cię poza bąblem efekty choroby popromiennej. Nikt nie mówił, że duże zagrożenie musi być dwumetrowe...

Radmar to nasiąknięty promieniowaniem, duży komar. Klasycznie, gwoli ścisłości - komarzyca. Samce Radmara odżywiają się nektarem kwiatów. Są większe i spokojniejsze od samic, giną po kopulacji i w zasadzie są niegroźne dla człowieka. Ukąszenie następuje klasycznie, przez aparat kłująco-ssący, tylko tyle, że w przeciwieństwie do zwykłego komara, Radmar wstrzykując enzym zapobiegający krzepnięciu krwi. Wtłacza stężoną dawkę radionuklidów. Nie jest tego dużo, nie tyle, ile w lejach po bombach atomowych, ale mimo wszystko wystarczająco, by mieć mdłości i słabo się czuć przez dzień lub dwa. Przejście po bagnach i przyjęcie więcej niż dziesięciu-dwudziestu ukąszeń, w zależności od wagi i odporności, może się skończyć na przewlekłej i bardzo uciążliwej chorobie oraz na zwiększonym ryzyku wystąpienia nowotworów. Wizualnie Radmar różni się od najpopularniejszego komara - komara widliszka - rozmiarem, kolorem (jest cały czarny z białymi plamkami na odnóżach i odwłoku). Do tego zdarza się, że w całkowitych ciemnościach bardzo delikatnie świeci, bladobiałą aurą.

Owady te nie wykazują wyjątkowej odporności, da się je bez trudu pokonać kapciem albo gazetą. Nie mniej jednak, przejście przez tereny pełne Radmarów bez odpowiedniego odzienia, może się źle skończyć.


autor:

Goliat id: 513

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus