Technologia

Przeglądano 1927 razy

TECHNOLOGIA

Do czasu deszczu atomówek technologia czyniła ogromne postępy. Superkomputery, egzoszkielety... Tak wiele wspaniałych wynalazków ujrzało światło dzienne. Polska żyła godnie, wyszła z dołka gospodarczego, zajęła się produkcją grafenu i wydobyciem gazu łupkowego. Było naprawdę wspaniale. Mieliśmy nawet szybką kolej!

Szkoda tylko, że wszystko, zawsze musi się spieprzyć.

 

— TECHNOLOGIA INFORMACYJNA —

Firmy takie jak Intel czy Ericcson nie próżnowały w rywalizacji o pierwsze miejsce – już w 2035 roku pierwsza z korporacji wprowadziła na rynek (naprawdę tanie) twarde dyski o pojemności 300TB oraz komputery sięgające nawet 1000GB pamięci RAM. Wszystko to za sprawą pewnego wynalazku. Bo jak się okazało – to Rzeczpospolita stała się głównym potentatem w produkcji elektroniki. Polska firma powstała niczym feniks z popiołów. To Optimus jako pierwszy uczynił krok milowy w kierunku rozwoju technologii informacyjnej decydując się na udostępnienie użytkownikom grafenu – dość niecodziennego materiału przypominającemu w strukturze plaster miodu – ów był mocniejszy od stali, co w połączeniu z nienagrzewającym się przewodnikiem stanowiło doskonały materiał do produkcji błyskawicznych mikroprocesorów. I ten innowacyjny krok miał zapoczątkować erę wynalazków w tym na przykład – zabawka dla najbogatszych – mikroskopijne, wbudowane w mózg kamery zdolne do nagrania całego życia ludzkiego – od narodzin do śmierci. Dzięki temu rodzina i najbliżsi mieli możliwość spoglądania na świat oczami denata.

 

— ROZRYWKA —

Kina 7D czy specjalne hełmy pozwalające grać we wszelkie, sterowane myślą gry bez choćby kliknięcia myszką stały się czymś powszechnym. Nowy wymiar rozrywki co krok zaskakiwał czymś świeżym. Firma Sony, która w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku wprowadziła system kaset video do użytku domowego – wraz z postępem zdecydowała się na użycie nanotechnologii w swych działaniach. Powstały projekty ekranów wbudowanych w siatkówkę oka – planowano, że będzie można na nich oglądać filmy, korzystać z komputerów – premiera patentu miała mieć miejsce w sierpniu 2044 roku – z wiadomych przyczyn jednak – nie nastąpiła.

 

— ENERGETYKA —

Na nic zdały się protesty Ruchu Antynuklearnego. Nie ekologia, nie słońce i nie wiatr, a potęga atomowa stała się podstawowym źródłem energii. Innowacje w tej dziedzinie nie były tak szybkie i sprawne jak w pozostałych – głównie przez niebezpieczeństwa z tym związane – jednak cel został osiągnięty. Niewielkie głowice jądrowe były w stanie zaopatrzyć w energię całe miasta. Linie energetyczne w Polsce zostały w całości zmodernizowane stając (w końcu!) na światowym poziomie. W 2030 roku opracowano pierwszy silnik termojądrowy, było to dzieło polskich naukowców ze Śląskiego Instytutu Badawczego. Wtedy też rozpoczęły się prace nad ITER (Międzynarodowym Eksperymentalnym Reaktorem Termonuklearnym) w Polsce. Mało tego! Opracowano głowice jądrowe, które były całkowicie przenośne. Poradziłby sobie z nimi każdy, odpowiednio zbudowany mężczyzna. Z racji na wydobycie na terenach Rzeczpospolitej gazu łupkowego, co oszczędniejsi sięgali do alternatyw – a stały się nimi przydomowe, niewielkie generatory, które korzystały z tego właśnie środka do pozyskania energii elektrycznej. Odkryto, że nawet w razie niedoboru tego pierwszego zasilane mogły być nawet i gazem drzewnym czy ziemnym. Sprytne, wydajne urządzenia były dużo tańsze w użytkowaniu, bezpieczne i choć nie ekologiczne ─ naprawdę popularne. Było kilku, zapalonych miłośników ekologii, a Polska wbrew rządowej propagandzie była w stanie pozyskiwać energię ze źródeł odnawialnych. Wsie bardziej zaangażowane w ochronę środowiska odmawiały wykorzystania energii jądrowej na rzecz budowy paneli słonecznych, wiatraków czy elektrowni wodnych. Było to jednak zjawisko rzadkie i zwyczajnie niemodne.

 

— MEDYCYNA—

Świat medycyny również nie próżnował – leczenie z wykorzystaniem komórek macierzystych tuż przed deszczem atomówek było codziennością. Dzięki ich pluripotencjalnym zdolnościom stało się możliwe leczenie wielu chorób i urazów – anemia sierpowata, dystrofia mięśniowa, hemofilia – wszystkie te choroby stały się przeszłością. Dodatkowo dzięki staraniom licznych inżynierów zmodernizowano protezy. Teraz życie dla ludzi skrzywdzonych przez los stało się łatwiejsze. Sterowane myślą, lekkie i wytrzymałe zastępowały kończyny obdarowując komfortem łatwiejszego życia. Leki były coraz lepsze, mniej obciążały i tak zmarnowane alkoholem wątroby Polaków. Prowadzono również badania nad sztuczną krwią – z uwagi jednak na nieudane próby i testy prowadzone na zwierzętach – plan odkładał się i odkładał – w końcu z racji na fakt, iż w stworzonym płynie wytworzyła się ciężka do zidentyfikowana wada, porzucono badania. Wojna atomowa uniemożliwiła ich wznowienie.

 

— TECHNOLOGIE WOJSKOWE —

Zniecierpliwiony? Spokojnie, teraz czas na to, na co czekałeś przez całą opowieść. Bo widzisz, niemal wszystkie osiągnięcia z dziedzin energetyki, medycyny, elektroniki... miały wpływ na armię. Zaczęło się od czołgów. Pojawiły się prognozy jakoby te miały zniknąć z powierzchni ziemi. Groźny przeciwnik w postaci śmigłowca szturmowego wyposażonego w najnowsze systemy zwalczania czołgów był w stanie pozbyć się z pola bitew czołgów pierwszej, drugiej i trzeciej generacji. Pojawiło się jednak coś nowego, ostatnie ogniwo – czwarta generacja. Do tej grupy można było zaliczyć Lecelercka z armatą 140mm, Leopard 2 z 140 mm armatą NPzK oraz bazującego na Abramsie, Thumpera również z tego typu armatą. Całkowicie nowe jakościowo konstrukcje, często zawierające szereg awangardowych rozwiązań pozwoliły na rozwój tych pełzających smoków. Czołgi posiadały zdalnie sterowane karabiny maszynowe, modułowe wieżyczki z systemem automatycznego ładowania, systemy aktywnej ochrony. Nie bez znaczenia był tu również kamuflaż. Wszystkie pojazdy wojskowe można było bowiem uczynić niewidocznymi dla urządzeń obserwacyjnych w podczerwieni lub zwyczajnie je zmylić. Maszyny poprzez odpowiednie dopasowanie temperatury były w stanie, w środku nocy stać się niewidocznymi dla przeciwnika, mogły również przybrać kształt samochodu czy innego obiektu. Opracowany przez wrocławskich naukowców system cyfrowego zarządzania barwą, pozwalał niektórym jednostkom na zmianę koloru – czołgi podzieliły los kameleonów, przystosowywały się do otoczenia. Broń mikrofalowa dużej mocy była w stanie niszczyć sprzęt poprzez zakłócanie jego elektroniki.

LRAD (urządzenie dźwiękowe dalekiego zasięgu) – czyli po prostu broń soniczna, używana była głównie na morzach. Miała na celu emitowanie fal dźwiękowych, które wywoływały u przeciwników nieprzyjemną reakcję i wpływały na jego zachowanie – ogłuszały ich i odstraszały. Broń ta nie należała do śmiercionośnych, ale skutecznie sprawdzała się przy próbach pozyskania jeńców, czy powstrzymania ich działań. Dawała czas na bardziej militarną reakcję.

— UTAJNIONE —

Dla żołnierzy zaprawionych w boju, napalonych na bezpośrednie starcie przygotowano coś specjalnego – egzoszkielet, który szybko zaczął ewoluować do swojej ostatecznej formy, czyli pancerza wspomaganego. Celem zbroi było ogólne poprawienie parametrów fizycznych użytkownika. Sterowanie tego cacka było możliwe dzięki specjalnym czujnikom, wychwytującym impulsy nerwowe i napięcie mięśni. Nauka obsługi urządzenia była czasochłonna i zwyczajnie trudna. Zasilanie pochłaniało masę energii, a używano do tego niewielkich, przenośnych akumulatorów litowo-jonowych umieszczonych na plecach zbroi. Jednak na tym nie kończyło się wszystkie elementy wyposażenia. Sam egzoszkielet odpowiadał za połączenie motoryki pilota z otaczającą go maszyną. Do niego był podczepiany kombinezon, który w praktyce był zdolny podtrzymać funkcje życiowe w trudnych warunkach, mimo ciężkich uszkodzeń całego systemu. Ponad warstwą tworzyw sztucznych, chroniących miękką tkankę człowieka, znajdowały się elementy spajające strukturę egzoszkieletu, kombinezonu i samej warstwy ochronnej, czyli de facto – pancerza. Zbroja w swych ostatnich formach zaczęła przybierać postać potężnej ludzkiej sylwetki, noszącej ciężkie wyposażenie i broń. Jednak obok zdecydowanie bojowych egzemplarzy pojawiły się lżejsze i średnie. Te pierwsze przeznaczono dla oddziałów zwiadowczych, wyposażono je w znacznie lżejsze opancerzenie kosztem systemów podtrzymywania życia i zaawansowanej elektroniki, służącej do rozpoznania i uproszczenia korzystania z broni wyborowej. Pancerze średnie stały się standardem wojskowym w latach czterdziestych XXI wieku. Wielu producentów uznawało je za „pełną” formę – spełniały wszystkie zadania zaplanowane dla pierwszych, pierwotnych egzoszkieletów. Zwiększały przeżywalność żołnierzy wielokrotnie bez czynienia takiego wyposażenia niezwykle drogim. Proste, standaryzowane metody łączenia podzespołów pozwalały na najwyższy stopień przystosowania do potrzeb noszącego i to bez dużego wpływu na jego motorykę. Ostatnią grupą pancerzy wspomaganych były egzoszkielety inżynieryjne, które bardzo szybko trafiły w ręce cywilnych pracowników w ekstremalnych warunkach. Ich zadaniem było najnormalniej w świecie umożliwić wykonanie trudnej pracy bezpieczniej, szybciej i ekonomicznej. Warto zaznaczyć kilka faktów o elektronice w pancerzach wspomaganych. Nowoczesne systemy komunikacji, rozpoznawania wroga i przyjaciela w ciągu ułamków sekund a także wiele możliwych trubów wizji są jedynie niewielką częścią zdolności, jakie posiadały egzoszkielety. Zazwyczaj większość z modułów odpowiedzialnych za komunikację montowano w kasku czy odpowiadającej mu części danego modelu. Sam system kontroli pancerzy wspomaganych opierał się na dwóch szkołach. Pierwsza z nich koncentrowała się wokół nieinwazyjnego rozpoznawania ruchów nosiciela i przekładania je na reakcję maszyny, przez co stała się bardzo szeroko stosowaną, jednak nie dawała takich efektów symbiozy pomiędzy człowiekiem a urządzeniem. Drugą metodą była implantacja w okolicach kręgów szyjnych elementów mechanicznych, które rozpoznawały impulsy pochodzące z mózgu i znacznie lepiej kontrolowały reakcje maszyny. Ze względu na trudność przeprowadzenia operacji wszczepienia odpowiedniego implantu, małą ilość ludzi z odpowiednimi cechami psychofizycznymi, pozwalającymi na taki zabieg i późniejsze powikłania była to metoda znacznie rzadziej stosowana i to tylko na ochotnikach.

~*~

XXI wiek przyniósł przełom w metodzie napędzania pocisków – opanowanie w odpowiednim stopniu sił magnetycznych pozwalało zmienić zupełnie podstawę tamtejszej broni. Z kul wyrzucanych poprzez gwałtowne rozprężenie gazów wybuchowych z dnia na dzień stało się możliwe rozpędzenie ich poprzez gwałtowne pojawienie się poduszki magnetycznej. Jednak na samej bazie technologii się nie skończyło – magnetyzmem było znacznie łatwiej manipulować. Moc broni można było dostosować do potrzeb a nabój całkowicie zmienił swoją konstrukcję – bez ładunku w łusce wystarczyło modyfikować samą kulę. Pierwsze railguny bardzo szybko usystematyzowały późniejszą ewolucję swego rodzaju – ich domeną stała się precyzja i niezawodność, brutalna siła i ekonomia. Zamiast potężnych magazynków wystarczyło zamontować ogniwo odpowiednich rozmiarów i mały zasobnik z niewielkimi pociskami aby dostać porządną broń, która starczała na dłużej. Mimo wszystko ten typ uzbrojenia miał swoje wady – mechanizm samopowtarzalny nie poddawał się miniaturyzacji, dlatego stosowano go jedynie w wysoko-kalibrowej ciężkiej broni. Także utrzymanie railguna w dobrym stanie wymagało dłuższego treningu.

Boczną gałęzią rozwojową railgunów stała się broń elektromagnetyczna. Pierwsze bomby EMP stosowano już podczas drugiej pustynnej burzy – nie trzeba było długo czekać na implementację tej technologii dla personelu wojskowego. Zamiast strzelać fizycznym pociskiem broń EMP posyłała przed siebie skondensowaną, namagnetyzowaną kulę gazów, które ulegały gwałtownemu rozładowaniu po zetknięciu z przewodnikiem – a tym były zarówno maszyny jak i organizmy. Możliwość ogłuszenia przeciwników i wyłączenia z gry systemów elektronicznych okazała się niezwykle ważna w terenie zabudowanym. Problematyką tego typu broni była amunicja – zasobnik z gazem wyczerpywał się bardzo szybko, każdy strzał pożerał dużo energii. Dodatkowo stabilność pocisku w polu magnetycznym ziemi, samej atmosferze, nie pozwalała stosować urządzeń tego typu na odległości większe niż paręset metrów.

 

— TRANSPORT —

— SILNIKI DIESLA —

Każdy słyszał, że ropa to jest do ciężarówek i traktorów, a nie do samochodów, jednak przed wojną silniki Diesla stanowiły solidny trzon również samochodów osobowych. Tania eksploatacja przy wysokich przebiegach kusiła wielu kierowców, w dodatku stale postępująca technologia tylko usprawniała jednostki napędowe, stwarzając je jeszcze oszczędniejszymi i jeszcze mocniejszymi. Niestety, tak wyżyłowane silniki, pod naporem wymagań im stawianym oraz nacisku księgowych odnośnie skrócenia ich żywotności sprawiły, że do dzisiejszych czasów przetrwało ich niewiele. Tylko starsze, sprawdzone silniki z opinią nieśmiertelnych sprawują się po dziś dzień w nienagannym, jeśli można by tak to ująć, stanie. Powrót do prostych rozwiązań pozwolił na zasilanie osiołków roboczych nie tylko olejem napędowym, który jest teraz trudno dostępny, ale i opałowym czy roślinnym, który cieszy się dużą popularnością w rolniczej części kraju.

— SILNIKI O ZAPŁONIE ISKROWYM (BENZYNOWYM) —

O ile ten typ nigdy nie martwił się słabnącą popularnością, tak podczas bumu gazowego zaczął być uwielbiany. Głównie dzięki możliwości zastosowania w nim instalacji zasilającej gazem ziemnym, którego nasza ojczyzna miała w bród. Dobre osiągi, mała waga, a przy zasilaniu gazem ziemnym — wręcz onieśmielająco niskie koszty eksploatacji, zachwyciły użytkowników. Benzyna dalej była stosowana, głównie w lekkich autach oraz w motocyklach, gdzie możliwości zamontowania butli z gazem była ograniczona. Waga była głównym problemem montażu CNG w pojazdach. Na ich potrzeby wynaleziono rewolucyjne rozwiązania stosowane w przechowywaniu gazu, nowe zbiorniki potrafiły wytrzymać wielokrotnie większe ciśnienie przy zachowaniu tej samej wagi zbiornika, wymagało to jednak bardzo wysokiego sprężenia gazu. Po wojnie stało się to niemożliwe, co ograniczyło stosowanie nowych pojazdów. Zaczęto wymieniać je na starsze, oparte na starych technologiach. Często elektronika zostawała wręcz zastępowana prostymi gaźnikami, dzięki którym silniki można było zasilać gazem drzewnym. Do jego produkcji wystarczał gazogenerator, który potrafi zrobić każdy post apokaliptyczny technik oraz rozdrobnione drewno. Idealne rozwiązanie w świecie, gdy na porządnym paliwie łapę trzymają szychy. Wadą tego rozwiązania jest duży rozmiar generatora,oraz spadek mocy. W zastosowaniach cywilnych jest jednak wystarczający.

 

— SILNIKI ELEKTRYCZNE —

Silniki elektryczne stały się bardzo popularne w drugim kwartale XXI wieku. Początkowo były ograniczone poprzez długi czas ładowania i krótki czas jazdy. Poprzez rozwijanie technologii doszło nawet do stworzenia dróg, które utrzymywały stały dostęp do ładowania akumulatorów. Często używane w hybrydach, czyli połączeniu silnika spalinowego i elektrycznego. Elektryki były mniej wydajne, przez co głównie wykorzystywane przy płynnej i spokojnej jeździe, a także podczas odpalania. Odzyskiwały część energii poprzez hamowanie pojazdu. Były mało skuteczne w czasie potrzeby nagłego wciśnięcia gazu. Totalnie bezużyteczne podczas wojny. Ostały się jedynie nieliczne egzemplarze bądź jakieś samoróbki. Dostęp do prądu jest możliwy przy większych metropoliach, czy przy wykorzystaniu własnych agregatów/generatorów.

 

— OGNIWA NUKLEARNE —

Mała bateryjka, na której zdołasz przejechać x tysięcy kilometrów? Tak... to stało się możliwe. Już dawno znane były łodzie podwodne o napędzie atomowym i w tym momencie mamy coś podobnego. W samochodzie nie były potrzebne szafowe baterie. Jedna czy dwie baterie wielkości pudełka 1mx1m mogły starczyć do końca życia jego posiadacza i jeszcze dłużej. System ogniw został wprowadzony najpierw w wojsku, a następnie dopiero wprowadzony do użytku publicznego. Ogniwa były pod ścisłym nadzorem, bowiem mały defekt mógł rozsadzić nie tylko samochód z kierowcą, ale kawałek otoczenia. Baterie użytku publicznego były o wiele mniej sprawne od wojskowych, dzięki czemu zachowano bezpieczeństwo. Był to wielki wydatek, dlatego stać go było nielicznych. Główne wykorzystanie to maszyny bojowe, sprzęt wojskowy, firmy hi-tech i sprzęt do zadań specjalnych. Odnalezienie takiego ogniwa jest wręcz niemożliwe, chyba że resztki u wojskowych.

 

— AKTUALNIE —

Bo jeśli mam być szczery - niewiele po wielkim BUM z tego wszystkiego zostało. Jakieś szczątki... Gdzieś... Kilka sztuk, jakieś projekty w starych bunkrach. Ten wspaniały, pełen technologicznych nowinek świat już nie istnieje. Teraz ciężko jest znaleźć coś do żarcia - co dopiero protezę sterowaną myślami, czy kino 7D. Jednak szperaczu, poszukiwaczu! Rozejrzyj się! Może znajdziesz jakąś pozostałość po dawnym, wspaniałym świecie, może będziesz mógł tego użyć, może znajdziesz kogoś, kto Twoje znalezisko naprawi. Może...

 

 

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus