Częstochowa

Przeglądano 805 razy

CZĘSTOCHOWA

Życie pod silnymi rządami Twardego, biskupa Jasnej Góry sprawiło, że obywatele Częstochowy są wyjątkowo mocni i zahartowani. Mimo że samo miasto od kilku lat nie zostało dotknięte żadną zarazą czy atakiem mutantów, jego mieszkańcy z pewnością poradziliby sobie w każdej ciężkiej sytuacji.

Tyle wstępem, nie mam zamiaru cię zanudzić. Mówisz, że zawsze chciałeś dowiedzieć się czegoś o wariatach z tego miasta? To od początku. Rządzi Twardy i grupa zakonników. Nie mają w zwyczaju pytać maluczkich o zdanie, ale ludzie są zadowoleni z takiego układu. Dopóki mają coś do żarcia i te swoje kilka bloków, mogą znieść każdą uciążliwość. A jest ich dość dużo. Po pierwsze, całkowita prohibicja i post od wszelkich używek. Ogarniasz to? Oczywiście coś tam kombinują, mają niezła wprawę w ukrywaniu towaru. Po drugie, obowiązkowe uczestniczenie w cotygodniowej mszy. Braciszkowie z obrzynami dokładnie przypilnują każdego, by się na niej pojawił. Po trzecie, i to chyba jest najgorsze, zakaz posiadania broni palnej. Nie dotyczy on, rzecz jasna, duchownych i służb porządkowych. Ludzie i z tym sobie poradzili: zaczęli korzystać z przeróżnych, często bardzo skutecznych wynalazków. Nie zdziw się, gdy w ręku podbijającego do ciebie gangera zamiast gnata ujrzysz miecz albo halabardę. I pamiętaj, żeby się nie śmiać z ludzi noszących na plecach topory lub młoty bojowe. Częstochowianie to bardzo dumne osoby, za każdą obrazę gotowi są zabić. Jest jeszcze jedna ważna cecha mieszkańców Czechy, a mianowicie chorobliwa ich nienawiść do obcych i nieludzi, gdy tylko takiego spotkają, od razu zabiją. Podobno w samym klasztorze ściany są obwieszone trofeami z głów wszelkich dziwaków czy skażonych. Ale to chyba tylko plotka, śmierdziałoby im przecież.

Jednak chcesz wiedzieć więcej? To słuchaj. Kurna, chłopie, nawet nie wiesz, jak wtedy walło. Człowieku, ty sobie tego nie wyobrażasz – całe miasto rozpiździło. Prawdę mówię, całe, kurna. Że co? Że niby stoją bloki? A idź ty w cholerę, nie chcesz słuchać, to nie słuchaj! No dobra, młodyś i głupi, tym razem ci odpuszczę. Wróćmy do rzeczy. To tak, jak mówię – rozpętali wojnę, nie wiem, kto kogo, ja tam się gieopolitykom nie interesuję. W każdym bądź razie spadło mnóstwo bomb. Może nawet atomówką gdzieś pocisnęli. Całe miasto w gruzach. I zrozum, że klasztor przetrwał. Pojmujesz to? Wszystko zniszczone, w miejscu budynków równa ziemia, a klasztor stoi, jak gdyby nigdy nic. Zakonnikom też nic się nie stało, właściwie to tylko oni przeżyli. Czemu taką dziurę zbombardowali, pytasz? Koleś, ty dalej nic nie rozumiesz. To była wojna bez grama logiki i pomyślunku. Co tylko się dało, to niszczyli. No, i gdy trochę się uspokoiło, zaczęli organizować życie od nowa. Powstały nawet jakieś rządy, księstwa o obszarze mniejszym niż pół gminy. Jeden z takich tworów, nie pytaj który, bo nie wiem, ma na koncie jeden sukces: zorganizował odbudowę dwóch dzielnic. Postawili bloki, te, o które żeś się wcześniej wykłócał. Najpierw wzięli i zaorali wszystko oprócz Jasnej Góry. Po co, pytasz? Nie wiem, ale Twardy już wtedy panował i to pewnie jego sprawka. To tak, jak mówię, zrównali wszystko z ziemią, a jeśli jakiś budynek się ustał, to go rozbierali i budowali od nowa, pod wzgórzem, na którym stoi świątynia. Tak powstały te dwie nędzne dzielnice bloczków. Inne budynki – drewniane farmy i wolno stojące chaty, to już sprawka najświeższych osadników. A bloki zasiedlili uchodźcy z Łodzi, Kielc i Opola. Zwabiła ich perspektywa mieszkania w budynkach, a nie namiotach czy szałasach. Szybko tego pożałowali – bez prochów i alkoholu trudno żyć. Ale bali się gniewu biskupa, gdyby postanowili wrócić. No i w końcu jakoś się przyzwyczaili.

Co do klasztoru, to rzadko kogoś tam wpuszczą. Msze odprawiają na placu na mieście, więc ludzie nie mają tam czego szukać. Nic więcej ci nie powiem, bo nie wiem. Spróbuj popytać w knajpie. Muszę ci jeszcze wspomnieć o czymś innym, też ważnym. Pojawiały się grupy szaleńców i fanatyków, przekonanych, że za ocaleniem świątyni stoi opatrzność. Początkowo biskup ich tolerował, bo z wielką ochotą pomagali przy budowie bloków. I wyobraź sobie, że robili to całkowicie za darmo! No, ale potem przesadzili. Zażądali mieszkań w klasztorze i władzy nad świętym miejscem. Wtedy wyszło na jaw, czemu tak chętnie pracowali – mieli w planie uczynienie z miasta światowego centrum wiary, pełnego im podobnych pojebusów. Ogarniasz to? Setki sekciarzy i klech. A w blokach chcieli otworzyć hotel! Na szczęście Twardy zachował zimną krew i z pomocą żądnych rozrób awanturników, wygnał pajaców do lasu. Od tego czasu już nigdy czciciel zagłady atomowej czy czerwonego słońca nie pojawił się w Częstochowie. Chyba, że dobrze się ukrywał.

— PAWILON HANDLOWY —

W jednym z nowych bloków, na parterze utworzono pawilon handlowy. Znajdziesz w nim sklep, knajpę (ma pokoje na wyższych piętrach), a nawet umywalkę! Zasila ją deszczówka.

— SKLEP WIELOBRANŻOWY KIEŁKA —

Wszystkie ściany w tym lokalu oblepione są kawałkami starej tapety, wyraźnie zerwanymi z jakiegoś innego budynku. Za krzywym biurkiem siedzi dość młody mężczyzna, układający popękaną i bezbarwną kostkę Rubika. To Andrzej Kiełk, sprzedawca. Jeszcze jedno: jeśli ktoś ci w tym mieście może pomóc z zepsutym samochodem, to tylko on.

— KNAJPA —

Zadymione pomieszczenie wyścielone słomą. Kilka długich drewnianych ław i stołów. Za ladą uwija się zwalisty grubas o ogorzałej twarzy. Skądś dobiegają dźwięki nienastrojonej gitary, prawdopodobnie mające budować biesiadny klimat.

— KOWAL —

Ponieważ panuje zakaz posiadania broni palnej, ludzie korzystają z przeróżnej broni białej. Miecze, topory, a nawet młoty. Dzięki temu kowal cieszy się dużym powodzeniem.

— KLASZTOR —

Niedostępne miejsce, jeśli nie masz wchodów u któregoś z członków Rady, raczej tu nie wejdziesz – chyba, że będąc oskarżonym o herezję. Tylko wtedy wyjdziesz jako popiół, wygoniony przez wiatr. Maluczcy mogą jedynie udać się do lecznicy lub odźwiernego biskupa, prosić o audiencję lub złożyć donos.

— WARTOWNIA —

Tu przesiaduje odźwierny biskupa, będący mnichem i wartownikiem – pod ścianą stoi potężna pompka, a z okna wystaje ciemna lufa karabinu maszynowego. Odźwierny jest wyjątkowo ponurym i nieskorym do czczego gadania człowiekiem. Jeśli naprawdę nie masz nic ważnego do załatwienia, lepiej tu nie zaglądaj.

— LECZNICA —

Miejsce, w którym człowieka zszyją i uzdrowią.

— KOMENDA MIEJSKA —

W kolejnym nowym bloku urządzono posterunek milicji – znajdziesz w nim jakiegoś stróża prawa, a także areszt i tablice ogłoszeń. Możliwe, że natkniesz się na Stankovicia – wtedy bierz nogi za pas

— DRUKARNIA —

W tym samym bloku co komenda jest jeszcze niewielka drukarnia wyposażona w jedną maszynę pisarską. Założono ją by móc kopiować Biblię. Stary drukarz Nochu własnoręcznie wycinał czcionki. Każda rodzina ma prawo do jednego bezpłatnego egzemplarza Pisma.

— FARMA GÓRKÓW —

Warzywa i owoce najlepiej kup tutaj, Górkowie to starsi i uczciwi ludzie, więc raczej cię nie wyruchają. Chyba, że powiesz przy nich źle o biskupie - którego czczą bardziej niż Jezusa – wtedy na pewno wepchają ci zgniły towar.

 

 

 

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus