Góry

Przeglądano 802 razy

 GÓRY

 

Na południowym krańcu Polski przeważa górzysty, surowy krajobraz. Wypiętrzenia Tatr, jednego z pasm Karpatów oddzielają kraj od Słowacji i Czech. Natomiast pomiędzy górami, a Krakowem leży Szare Pustkowie - kraina tak samo niebezpieczna, jak i monotonna. Na pierwszy rzut oka brak w górach jakichkolwiek oznak życia. Teren jest wysoce nieprzystępny, nagi i mocno ucierpiał podczas wojny. Niewielkie górskie miasteczka niemal w całości przestały istnieć. Te, które przetrwały nie utrzymują żadnego kontaktu ze światem zza Pustkowia, sprawiając wrażenie zupełnie wymarłych. Same góry raczej niewiele się zmieniły. Ot, być może niewielkie przesunięcia płyt tektonicznych, spowodowane wielokrotnymi wybuchami jądrowymi sprawiły, że tu i ówdzie szczyt się obniżył lub jest wyższy niż kiedyś. Jednak nie to uderza w krajobrazie najbardziej. Tatry stały się rejonem typowo kamienistym. Brakuje tutaj jakiejkolwiek roślinności. Gdzieniegdzie tylko, pomiędzy rumowiskami pojawia się kępka patykowatych krzaków niskopiennych, wyglądających, jak zupełnie pozbawiona zieleni kosodrzewina. To efekt działania bariery orograficznej, która w naturalny sposób zatrzymywała promieniowanie nad tym rejonem. Nie sposób przejść tędy bez kombinezonu, a i są jeszcze miejsca, gdzie wartości pierwiastków radioaktywnych bywają bardzo wysokie. Każda przeprawa przez góry, nawet dla doświadczonego podróżnika wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. W polskich górach roi się nie tylko od mutantów.

Wkrótce góry stały się za małe dla zamieszkujących tam istot. W roku 2089 zmutowane potwory zaczęły uciekać z Tatr w kierunku Krakowa, siejąc postrach i zniszczenie. Posłana w tamte rejony ekipa wywiadowcza znalazła opuszczone przysiółki terminatorów, jednak nie odważyła się zapuścić w niegościnne górskie rejony. Karawany wędrujące na południe nie zgłaszały żadnych oznak pozostałości po terminatorach...
Chcąc nie chcąc południowe krańce Polski stały się krainą bardzo nieprzyjazną rodzajowi ludzkiemu. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że Ci, którzy już się tutaj znajdą nie będą cierpieli z głodu. Promieniowanie zabiło tutaj niemal wszystko poza jednym, jedynym zwierzomutkiem – Skakaczem. W tym zupełnie nie sprzyjającym ludziom krajobrazie zdążyły one wykształcić coś w rodzaju wędrujących stad. Pojedyncze sztuki, tak zwani samotnicy, mogą być świetną alternatywą dla pustego żołądka, ale stado potrafi zdziesiątkować niewielką karawanę.

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus