Krzywogłowy

Przeglądano 800 razy

1. Nazwa: Krzywogłowy

2. Występowanie: wszędzie, wyłącznie nocą lub w ciemności

3. Rozmiary: 220 cm wzrostu wraz z "kapturem"

4. Dieta: prawdopodobnie krew

5. Opis:

- Napiłeś się, to opowiadaj – rzucił handlarz. Stalker, do którego skierowane były słowa, wrócił właśnie z wypadu w teren, brudny, wycieńczony i żądający wódki. - A zaraz potem bierzesz pieprzoną kąpiel, bo nie zniosę smrodu. Moment. Od kiedy to siwiejesz? – zaniepokoił się.
- Od dzisiaj – wyszeptał stalker. Handlarz zapalił drugą świecę i wreszcie dostrzegł przerażenie na twarzy towarzysza. Odeszła go wszelka ochota do szydzenia z tego, że wrócił z niczym. Nalał mu kolejnego kielicha.
- No to co się stało?
- Zobaczyłem.. Czekaj, wróć.. – stalker łyknął seteczkę i potarł oczy. – Byłem w tamtym kanale, o którym ci mówiłem. Skradałem się już dobrą godzinę, bo poprzednio wejść się nie dało przez żyjące tam cholerstwa, nie? – wziął wdech. Wyrzucał nerwowo słowo za słowem. – A tym razem nic nie było. Bałem się trochę, amunicji wziąłem ile się dało, noktowizor działa aż miło, a tu nie ma okazji choćby strzelić. I słuchaj, jakoś tak straszno coraz bardziej, w dodatku.. kurwa, nie mogłem się zatrzymać, jakbym miał koszmar..
- Spokojnie, bracie – mruknął handlarz, dolewając znów. Głupio tak jakoś, bo stalker niejedno już miał za sobą, a teraz jakby miał się rozkleić. Ten łyknął i rozkaszlał się, ale zaraz wrócił do opowieści.
- No i.. dotarłem do kraty.. teraz sobie myślę że powinienem się wkurzyć, że tyle łażenia po nic, bo zaspawana.. ale nie myślałem, teraz dopiero pamiętam, że zaspawana na amen. Teraz dopiero pamiętam, jak wyglądał tamten odcinek, bo tak to tylko szedłem. A za tą kratą był.. kurwa.. jakiś cholernie wysoki gościu z taką.. z takim kapturem czy czymś na głowie.. klata goła, szmata na dupie.. trzymał coś jakby, nie wiem, długi kawał złomu, jak jakiś pieprzony miecz.. a najgorsze, że miał takie powykrzywiane łapy. Stałem i ruszyć się nie mogłem, a on podszedł do kraty i też stał. Śmierdział i to chyba ten smród był taki straszny. Ramię miał przy sobie, jakby przyklejoną dziwnie tak. – Stalker umilkł na chwilę. Handlarz nalał jemu i sobie od razu. – No i w końcu jakby się ocknąłem, wyładowałem magazynek i zacząłem biec z powrotem. Po drodze wystrzelałem wszystko co miałem razem z boczniakiem. Wyrzuciłem oba granaty, chociaż byłem już u wyjścia. Tylko cały czas słyszałem takie wycie, jakby takiej nakręcanej syreny, tylko.. kurde.. inne. Basowe i wredne.
- Wiesz co.. – handlarz nie uwierzyłby, gdyby nie znał swego kumpla. To mogły być halucynacje. Kto wie, co było w kanale? Ale nawet jeśli to tylko halucynacja, to siwe włosy stalkera mówiły za niego. – Chyba bym się posrał na twoim miejscu.
- Zesrałem się zanim zacząłem biec – powiedział stalker po chwili. – To chyba przez to w ogóle się ruszyłem.


Mało kto widział krzywogłowego i przeżył lub nie stracił zmysłów, a chyba nikt spośród nich nie był tego absolutnie świadomy. Możliwe, że jest tylko jeden taki, bo jego ofiary widuje się bardzo rzadko. Można po nich poznać, że to jego robota. Zadane im rany są głębokie i zawsze cięte, choć nie zawsze bardzo ostrym narzędziem. Ciała niemal nigdy nie są rozczłonkowane, choć czasem niewiele im brakuje. Pozostawione są w dziwnych pozycjach i wygląda na to, że rigor mortis niewiadomym sposobem trzyma je dłużej, niż zwykłego trupa. Czasem są pozostawione w pozycji leżącej lub siedzącej, czasem są powieszone lub przywiązane do drzewa czy słupa, czasem są wciśnięte w jakiś kąt czy szczelinę. Wszystkie mają ramiona zastygłe pod dziwnymi kątami, choć nie połamane, zawsze są odarte z ubrania od pasa w górę i zawsze mają wyraz przerażenia lub cierpienia na twarzach. Zawsze są w dużym stopniu pozbawione krwi, co nie dziwi, jeśli widzi się ich rany.

Sam krzywogłowy ma wygląd wysokiego mężczyzny z czymś w rodzaju sztywnego i szpiczastego worka na głowie, zgięty w pół do tyłu tam, gdzie prawdopodobnie jest czubek głowy. Oprócz tego nosi przepaskę biodrową czy raczej spódnicę, zrobioną ze szmaty przypominającej oddarty kawałek prześcieradła i związany w pasie sznurkiem.

Kroczy i porusza się sztywno, od jednej pozy do innej. Podobnie z zadawaniem ciosów złomem, który trzyma w ręce – są szybkie i pojedyncze, prowadzą koniec broni z jednego nieruchomego punktu w drugi. Ramiona ma często przyciśnięte do ciała i zawsze sztywne, jakby miał ciągłe skurcze mięśni. Pojawia się nocą, w miejscach pogrążonych w mroku, w czasie burzy. Nic nie mówi, choć czasem słychać jego wycie, zwiastujące odnalezienie kolejnego trupa lub ucieczkę ofiary. Trudno uznać je za dźwięk wydawany przez żywe stworzenie.

Śmierdzi, ale nie sposób powiedzieć, czym. Od tego zapachu człowiek najpierw ma ciarki, potem zaczyna się pocić, a w końcu zwyczajnie trzęsie się ze strachu. A może to nie zapach, bo nawet szczelny kombinezon i powietrze z butli nie pomagają. Może to jakiś rodzaj radiacji? Albo hipnozy? A może telepatia? Ktokolwiek zetknął się z krzywogłowym i mógł o tym opowiedzieć, nie potrafi tego wyjaśnić. Każdy mówi o smrodzie i strachu. Jego ofiarom trudno przerwać to, co robiły, gdy zaczęły odczuwać jego wpływ, a gdy się zbliży, zamierają w przerażeniu. Co robi im później, trudno powiedzieć.

Krzywogłowego, owszem, da się zabić, tak samo jak człowieka. Jednakże przenikliwy, dogłębny strach sprawia, że ten, kto go spotka, myśli jedynie o ucieczce, jeśli znajdzie się w sytuacji opisanej na początku podania i da radę się ocknąć, a nie zemdleje z przerażenia. Nie celuje, nie pamięta o tym, że nie ma amunicji. Gdyby jednak przyuważył go snajper, znajdujący się w dużej odległości, krzywogłowy miałby problem. To się jednak nie zdarza: pojawia się on tylko wtedy, gdy ofiara jest sama jak palec, a skrada się doskonale.

W jego pobliżu nie ma zwierząt. Praktycznie wszystko go unika.

Przykłady ofiar krzywogłowego
a. Mężczyzna odnaleziony przypadkiem jakieś dwa dni po śmierci. Miał poważne rany klatki piersiowej i karku, był powieszony głową w dół, ubrany w spodnie od dresu i trampki. Kumple powtarzali mu, żeby nie szedł szczać za daleko, a on mówił, że w czasie burzy nic go nie zje. W pobliżu leżała jego koszula i kurtka, podarte w strzępy, ale tylko trochę zakrwawione. Ramiona nie były przytwierdzone wzdłuż ciała, lecz zesztywniały w ten sposób. W dłoni niewidocznej na ilustracji wciąż trzymał pistolet. Nikt jakoś nie silił się na żarty, że kciukiem pokazuje "ok".
b. Mężczyzna odkryty około godziny po śmierci. Rana głowy niemal rozszczepiła ją na dwie połowy. Po odwiązaniu od drzewa pozostał w tej samej pozycji, wyraźnie dotknięty już stężeniem pośmiertnym. Gdy udało się rozewrzeć jego szczęki, okazało się, że odgryzł sobie kawałek języka. Został zabity po tym, jak oddzielił się od grupy idącej nocą przez las i najwyraźniej pomylił kierunki. Stopy zostały rozszarpane przez zwierzę, które przegonili szukający go członkowie grupy. Jego wojskowa kurtka, broń i kamizelka taktyczna zostały znalezione w pobliżu, mocno zakrwawione i poszarpane.
c. Kobieta znaleziona około pięciu godzin po śmierci po poszukiwaniach. Głębokie rany klatki piersiowej i ramion. Jej sukienka leżała w pobliżu bez śladu krwi czy zniszczenia. Jej ciało wspierało się w pozycji półleżącej na łokciach. Górna warga odsłaniała zęby, nadając jej drapieżnego, wściekłego wyglądu. Jeden z poszukiwaczy, dotknięty jej widokiem, skwitował to stwierdzeniem "pieprzony artysta", mając na myśli jej mordercę.

Autor: Rdzawy [148]

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus