Rajderka

Przeglądano 786 razy

1. Nazwa: Skolopendra wściekła, rajderka

2. Występowanie: klimat gorący i wilgotny, tropikalny.

3. Rozmiary: od 15 do 45 cm długości.

4. Dieta: drapieżnik, krwiopijca.

5. Opis:

"Skolopendry to takie wije. Wąskie, posegmentowane, czyli tak jakby złożone z kawałków, z parą nóżek przy każdym z nich. Długie są mniej więcej na dłoń, czasem krótsze, czasem dłuższe.. no, całkiem często dłuższe. Sam widziałem taką długości ramienia. A teraz najważniejsze: są szybkie, jadowite i agresywne. Gryzą tak, żeby bolało, przebijają się przez skórę, niektóre nawet szarpią, mendy. Od większości się nie umrze, tylko chwyci gorączka, sraczka, grypa żołądkowa, a miejsce ukąszenia zawsze spuchnie. Jak przy okazji nie wda się żadne paskudne choróbsko, jest dobrze.
Ale najbardziej powinniście się bać rajderek, bo nie puszczają dobrowolnie po ugryzieniu, a ich jad jest uzależniający. Poznacie je po tym, że mają dwie pary czułków i mnóstwo oczu, czyli za późno, bo trudno to od razu zauważyć. Jak tylko coś długiego, twardego i kłującego spadnie wam na rękę czy cokolwiek, zrywajcie od razu, bo się wczepi i będziecie się kroić albo przypalać, żeby się cholerstwa pozbyć.. a jak poczujecie działanie ich jadu, możecie stracić ochotę."
- Mirosław Zakrętka, fragment ze szkolenia dla strażników karawan podróżujących na północnym zachodzie Polski

Przeróżne podgatunki mają różne długości i kolory, posiadają jednak podobny kształt i zawsze mają dwie pary czułek, co, wraz z większą ilością oczu (trzy pary plus jedno pośrodku głowy) odróżnia je od innych skolopendr. Nazwa "rajderka" pojawiła się w żargonie kierowców i kurierów. Jad tych stawonogów wywołuje u ludzi skrócenie czasu reakcji i zwiększenie wrażliwości na bodźce wzrokowe, a także uczucie ekstazy i coś, co można by określić potrzebą prędkości (widuje się czasem zwierzęta będące pod wpływem tej substancji, biegnące na złamanie karku donikąd). Nic dziwnego, że osoby zarabiające na życie prowadzeniem pojazdów uważają jad rajderki za dobry wspomagacz.

Wystarczy dać się rajderce ugryźć, choć dobrze wcześniej się jakoś znieczulić, bo boli dość konkretnie. Wbija się długimi szczękami i wszystkimi odnóżami głęboko w skórę. Gdy to zrobi, trudno się jej pozbyć bez użycia noża. Dopóki się tego nie próbuje, pozostaje jedynie wczepiona w ofiarę i wysysa niewielkie ilości krwi, jeśli jednak ją szturchnąć, szarpnąć, pociągnąć czy ukłuć, w odruchu obronnym wstrzykuje pewną ilość jadu, zależną od swojej wielkości – im większa skolopendra, tym więcej jadu. Atakuje, wchodząc na ofiarę lub, co rzadsze, spadając na nią z gałęzi drzewa czy innego miejsca, pod którym może przejść coś krwistego.

Po tym, jak się opije krwi, odpada, czyli po dobie do dwóch. Jej jad jest średnio uzależniający, toteż znane są pewne metody hodowli, a niektórzy kurierzy trzymają w swoich pojazdach niewielkie terraria z nimi. Rajderki są cenne poza rejonami ich naturalnego występowania, bo utrzymanie ich dłużej przy życiu nastręcza trudności. Skoro zaś mowa o uzależnieniu: nieprzyzwyczajony organizm człowieka reaguje na jad nudnościami, zawrotami głowy, czasem rewolucją w żołądku, a niemal zawsze złym samopoczuciem. Z kolei im bardziej się człowiek przyzwyczaja, tym większe jest uzależnienie i tym bliżej do najbardziej szkodliwego efektu przyjmowania jadu rajderki: szaleństwa. Nałogowiec coraz rzadziej odczuwa pogorszenie humoru, nie może się za to obyć bez codziennej dawki emocji, czy to z robalem wgryzionym w skórę, czy nie. Jego postępki są coraz bardziej śmiałe, szalone i nierzadko pozbawione sensu. Kończy się to na zwykłych napadach radosnego, niepohamowanego szału.

Autor: Rdzawy [149]

Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus