Drugeraup

Przeglądano 235 razy

Drugeraup

Miejscowi nazywają to Drugeraupem i taką też nazwę notuję w moich zapiskach, mimo iż wolałbym coś bardziej naukowego. Może "Narkotnik Pospolity"? Zresztą nieważne, nazwa potoczna i tak się przyjmie szybciej. Stwór najpospolitszy jest na wyspie Wolin, ale jego niezaprzeczalne ekonomiczne znaczenie wkrótce go rozsławi i pewnie przyniesie próby chowu poza wyspą.

Czym jest więc drugeraup? Neoteniczną larwą z rzędu jak podejrzewam łuskoskrzydłych, innymi słowy: ogromną gąsienicą. Mutacja spowodowała u tego stworzenia zaprzestanie rozwoju na etapie larwy, drogeraupy nigdy nie zmieniają się w poczwarki ani motyle, a przynajmniej nigdy niczego takiego nie zaobserwowano ani w dziczy, ani u osobników hodowlanych. Nie jest to zresztą potrzebne, zwierzęta rozmnażają się zupełnie sprawnie bez takowej przemiany. 
Dorastają od dwudziestu centymetrów do nawet metra długości i szerokości ludzkiego uda. Ale większość osobników jest nie dłuższa niż pół metra. 
Ciało stwora jest dość miękkie i sprężyste, jednak dość odporne na próby przecięcia go. Ubarwienie jest stonowane, ciemno-zielone na grzbiecie i żółtawe po stronie brzusznej. 
Zwierzę ma dziesięć par małych, tłustych odnóży i jedną parę długich, mackowatych "ramion" przy otworze gębowym przy pomocy których nabiera pokarm. Maleńkie i dość nieporadne odnóża zmuszają zwierzę do raczej pokracznego, charakterystycznego dla gąsienic pełzania. Z uwagi na rozmiary są to istoty bardzo powolne.
Oczy są duże i segmentowane, ale drogeraupy nie widzą szczególnie dobrze, zwłaszcza nie w intensywnym świetle. W półmroku lasów Wolina jednak to im jak najbardziej wystarcza. 
Są wszystkożerne, chociaż pokarm zwierzęcy sprowadza się w ich przypadku do padliny jako, że stwór tak powolny nie jest raczej w stanie niczego upolować. Pochłaniają one łapczywie wszelką materię roślinną, trupy, a nawet fekalia. Są absolutnie nienasycone!
Rozród następuje raz do roku w lecie, kopulacja trwa krótko i jest pozbawiona jakichkolwiek zalotów. Rodzice nie opiekują się jajami złożonymi najczęściej w dziuplach drzew.

Ale wiem, że to nie o tym chcą czytać ludzie w Warszawie, czyż nie? Otóż drugeraupy poza swoim charakterystycznym, nieprzyjemnym zapachem który odstrasza większość tutejszych drapieżników, wydzielają gdy niepokojone lepką, oleistą substancję o psychoaktywnym działaniu. W formie surowej powoduje ona szereg niepożądanych skutków takich jak wymioty, zawroty głowy, konwulsje i halucynacje. Jednakże tutejsi chemicy byli w stanie dość szybko odkryć drzemiący w tej wydzielinie potencjał. Przetworzona i nazywana wtedy "Salberaupem" jest bardzo skutecznym narkotykiem. Podawana naskórne w formie zielonkawej maści działa znieczulająco i wspomaga wydzielanie adrenaliny. Poddani jej działaniu wspominają również, iż kolory wydają się im o wiele żywsze, a wszelkie dźwięki "brzmią jak muzyka", cokolwiek miałoby to oznaczać. Substancja znana jest również ze swojej zdolności do dodawania odwagi i śmiałości w boju jednocześnie nie odurzając i nie otępiając użytkownika.
Niestety ma ona swoje efekty uboczne. Poza możliwym przedawkowaniem powodującym dziwaczne, niepokojące halucynacje i niekontrolowane ataki agresji, użytkownicy doświadczają po skończonym "haju" silnego zmęczenia, zaburzenia rytmu snu oraz silnych niestrawności. Jednakże jako doraźny środek bojowy salberaup sprawdza się znakomicie.

Z zapisków zwierzoznawcy Mieczysława Debora
Wróć do głównego menu
comments powered by Disqus